30 marca 2013

1. ,,Miłość zbyt silna, by odpuścić i zbyt słaba, by przetrwać''

Hej :)
Dziękuję za komentarze pod prologiem! Mam nadzieję, że to opowiadanie Was nie zawiedzie. Odcinki będą się pojawiać w co drugą sobotę, a co do Owned Me to jeszcze nie zadecydowałam, kiedy będę publikować nowości - zobaczymy. Co do Mine Again, wiem, że dopiero zapoznaję Was z bohaterami i póki co nie zdradzam Wam wszystkiego. Nie martwcie się, tak miało być :)
Przyjemnej lektury!
A z okazji Świąt życzę Wam wszystkiego, co najlepsze! I aby w Waszych sercach było wiosennie, wbrew temu, co mamy za oknami :)
  
***

Christina Perri - A Thousand Years

Miłość to słowo, zwykłe sześć liter, które mieści w sobie miliony ludzkich oczu wpatrzonych z czułością z drugą osobę, miliony ust żądnych kolejnego pocałunku, miliony serc i umysłów, które pragną być dla kogoś wszystkim.

Srebrny kabriolet mknął po ulicy z wyjątkową elegancją, zresztą gdyby miało być inaczej Russell Knight nie wydałby na niego tak astronomicznej kwoty. Uwielbiał otaczać się tylko towarem z najwyższej półki, nie zadowalał się miernotą czy przeciętnością. Pragnął żyć lepiej niż wszyscy i choć nie należał do osób zarozumiałych, które przechwalają się swoim dorobkiem, lubił czuć cudze spojrzenia na sobie - właśnie wtedy był niepokonany i pewien, że nikt mu nie podskoczy. Miał wysokie wymagania, co dotyczyło również ludzi, którzy pojawiali się na jego drodze. Oczekiwał od nich przede wszystkim szczerości, a także zaufania i bycia po prostu sobą, nie ukrywania swoich cech, bo donikąd to nie prowadzi. W tym momencie poczuł się spełniony. Miejsce pasażera zajmowała kobieta jego życia, u boku której pragnął powitać swoje pierwsze siwe włosy. Dwa lata temu obiecał jej przed ołtarzem, że będzie jej wsparciem w krytycznych momentach, a także, że będzie ją kochał każdego dnia coraz mocniej i że będzie jej zawsze wierny. Słowa przysięgi, które wówczas wydostały się z jego ust, wciąż płonęły w jego sercu. Mężczyzna oderwał wzrok od drogi, ujął delikatnie dłoń ukochanej, po czym złożył na niej pocałunek, nie prosząc o pozwolenie.
- Od kiedy jesteś taki romantyczny, mężu? - zapytała Naomi, której policzki momentalnie się zarumieniły. - A może powinnam się bać?
- A to dlaczego? - zdziwił się Russell.
- Faceci dają kwiaty, zapraszają na kolację do restauracji i fundują pobyt w SPA tylko kiedy mają coś na sumieniu - stwierdziła, po czym roześmiała się, kiedy zobaczyła grobową minę męża. - Daj spokój, tak sobie tylko żartuję!
- A już myślałem, że naprawdę mi nie ufasz - odparł. - Nie sądzisz chyba, że chciałbym cię skrzywdzić? Zapewniam cię, że nie planuję żadnych oszustw ani zdrad. Ty jesteś dla mnie najważniejsza. Pokazałaś mi, jak to jest, kiedy człowiek ma już wszystko.
- Nie mamy wszystkiego, kochanie - rzekła blondynka i momentalnie atmosfera stała się nieprzyjemna. Russell ponownie zamknął dłoń żony między własnymi palcami.
- Mieliśmy nie poruszać tego tematu, nie dzisiaj - powiedział łagodnie. - A ty miałaś przestać się zadręczać. Znajdziemy rozwiązanie, dobrze? Oboje jakoś sobie poradzimy i nim się spostrzeżesz, po naszym domu będą biegać maleńkie stópki dziecka - przerwał, kiedy kobieta zaśmiała się pod nosem, robiąc to jak zwykle w uroczy sposób.
- Dziękuję za te słowa - mruknęła Naomi. - Naszło mnie znów na te myśli, bo w końcu jedziemy na czwarte urodziny Adriany. Naprawdę chciałabym być dzisiaj na miejscu Paige. Chciałabym patrzeć, jak moje dziecko zdmuchuje świeczki ze swojego tortu. To taka zdrowa zazdrość. Uwielbiam tą małą. Jestem też szczęśliwa, że mój młodszy braciszek postanowił założyć rodzinę. Adriana znowu będzie miała tatusia.
- Ojczyma - poprawił ją szybko Russell.
- Tak czy siak, po tym, co ta dziewczynka przeszła, cieszę się, że teraz znowu ma pełną rodzinę, ma oboje rodziców, którzy ją kochają. Austin będzie świetnym ojcem, czuję to.
Mężczyzna uśmiechnął się i postanowił nie przerywać ukochanej, choć osobiście nie zamierzał zbytnio wtrącać się w życie innych ludzi. Znał swoją żonę nie od dziś, a jednak codziennie zaskakiwała go swoim gadulstwem, które wciąż rosło w siłę.

***

Siedemnastoletnia dziewczyna wsłuchiwała się w dźwięk strun poruszanych przez jej przyjaciela. Na co dzień był pewnym siebie chłopakiem, który robi wszystko tylko po to, by zaszpanować przed kolegami i zaimponować im, kiedy jednak zostawał sam na sam z Isabel i mógł pokazać jej swoją nową piosenkę, stawał się kimś zupełnie innym. Dziewczyna po raz pierwszy mogła przed kimś się otworzyć, wyspowiadać ze swoich grzeszków, jakie popełniła w przeszłości oraz snuć razem plany na przyszłość, leżąc na trawie i wpatrując się w błękit nieba. Czasem pytała samą siebie, skąd jej się wzięła ta ufność wobec Logana, w pewnym momencie jednak postanowiła nie zastanawiać się za dużo. Póki jeszcze się nie zakochała, nie musi dokładnie analizować każdego swojego kroku. Była młoda, mogła szaleć, więc może warto ten jeden raz żyć chwilą?
- I co sądzisz? - zapytał w końcu brunet, odkładając gitarę na trawę i sięgając ręką po winogrono.
- Ale o czym? - spytała Isabel nerwowo, zła na siebie, że przez ostatnie kilka minut myślała o czymś zupełnie innym. - Przepraszam. Ja po prostu...
- Ja wiem - przerwał jej Logan ze spokojem. - Denerwujesz się przed spotkaniem z tą... jak ona miała na imię?
- Paige.
- Właśnie, Paige - uśmiechnął się nieporadnie. - Z tego, co mi opowiadałaś, wasze relacje nie są najlepsze.
- Nie najlepsze? - prychnęła, naburmuszając się. - Ta podła zołza była narzeczoną mojego brata, ma z nim dziecko! A teraz ona tak po prostu...
- Wiem, wyluzuj!
Isabel wzięła parę głębszych oddechów, po czym spojrzała na siedemnastolatka, próbując rozgryźć jego zachowanie. Był dla niej taki dobry i wyrozumiały. Z cierpliwością przeczekiwał każdy jej atak furii, które miewała niemal codziennie. On naprawdę słuchał tego, co do niego mówiła. Dopiero się poznawali, a jednak już mogli nazwać się przyjaciółmi na zawsze. Tylko, czy to było właśnie to, czego oczekiwała? Spojrzała na niego jeszcze raz, tym razem wypierając z umysłu świadomość, że jest on dla niej jak brat. Być może właśnie się w nim zakochiwała. Być może on miał być jej pierwszą i ostatnią miłością. W ciszy przytuliła się do niego mocno, nie widząc, jak przedziwną miał wówczas minę.
- Dziękuję, że jesteś - rzekła w końcu, zaciskając palce na jego łopatkach, ukrytych pod kolorową letnią koszulką.

***

Ciemnooka po raz kolejny wyciągnęła dłoń przed siebie, by móc jeszcze dokładniej przyjrzeć się pierścionkowi zaręczynowemu z niebotycznie dużym diamentem. Ilekroć wpatrywała się w niego i mrużyła oczy, gdy światło tak nagle odbijało się od kamienia, tylekroć nie mogła uwierzyć w to, co się działo. Z trudem przychodziło jej nazwanie życiem tego, czego ostatnio doświadczała. Wszystko wydawało się zbyt piękne, by mogło być realne - a jednak, kiedy szczypała się kontrolnie w rękę by przekonać się, że to wszystko jest snem, zawsze zastawała ten sam świat. Czy zasługiwała na to, by być dziś tak nieprzyzwoicie szczęśliwą? Czy powinna obnosić się ze wszystkim tym, co otrzymała od człowieka, który niegdyś wręcz jej nienawidził?
Paige wzdrygnęła się, kiedy poczuła pocałunek mężczyzny na swoim odsłoniętym barku. Bała się momentu, w którym jej oczy spotkają błękitne tęczówki Austina. Przez moment nie pamiętała, że on nie potrafił czytać z niej jak z otwartej książki, odkrywając każdy jej sekret i każdą troskę. Człowiek, który to potrafił, dziś już nie mógł tego zrobić.
- Kocham cię - powiedział Austin, kiedy stanęli naprzeciwko siebie, twarzą w twarz. - Mam nadzieję, że ty czujesz do mnie to samo, kiedy patrzysz na pierścionek, który ci dałem.
- Jest piękny - stwierdziła brunetka, uśmiechając się, jakby chcąc zamaskować swoje zmartwienie. Lynch nawet nie wyczuł podstępu, był jakby zahipnotyzowany za każdym razem, kiedy mieli chwilę sam na sam, z daleka od innych ludzi.
- Kochasz mnie? - zapytał w końcu, choć pytanie to przez długi czas dusił we własnych ustach, obawiając się, jak kobieta zareaguje na jego słowa.
- Mamo! - krzyknęła Adriana, wbiegając do pokoju i będąc jednocześnie wybawieniem dla Paige, która nieco przestraszyła się pytania Austina. - Wszyscy są już na dole! Ciocia Naomi i wujek Russell, przyszła też Isabel, ale jest w jakimś złym humorze. Dziadek upiekł dla mnie tort! A na parapecie widziałam prezenty! Mamo, zaczynajmy już, proooszę!
- To twój dzień, młoda - powiedział Austin, biorąc dziewczynkę na ręce. W różowej sukieneczce i z kokardkami na głowie, wyglądała dzisiaj jak prawdziwa księżniczka. - Nie codziennie kończy się cztery lata. Zacznij obmyślać swoje urodzinowe życzenie - rzekł, rzucając Paige spojrzenie pełne wyrozumiałości. Nie zamierzał jej odpuścić, postanowił jednak poczekać na jej odpowiedź. Musiał wiedzieć, czy jej uczucia były szczere. Sam ją kochał, przecież nie oświadczałby się jej, gdyby nie czuł do niej właśnie miłości. Kłopot w tym, że ona się zgodziła, więc powinna odwzajemniać jego uczucia, tymczasem dziś zachowywała się tak, jakby miała wątpliwości. Mężczyzna wiedział, że cierpliwość to najlepsze rozwiązanie. Może potrzebowała czasu? Może jej serce jeszcze się nie otrząsnęło po tym, jak rok wcześniej Josh Hartley zginął w tragicznych okolicznościach, których nie  dane im było poznać?

Miłość, sześć liter, a tyle negatywnych emocji, które są powiązane z tym uczuciem. Umiemy ranić słowem, umiemy krzywdzić z zazdrości, potrafimy również zabić, kiedy nasza miłość jest zbyt silna, by odpuścić, zbyt słaba, by przetrwać lub nieodwzajemniona.

***

Przez chwilę Paige stała w pokoju, zostawiona sam na sam ze swoimi emocjami, a także z pytaniami, które wierciły jej dziurę w brzuchu i które zadawała każdego dnia. Tak trudno uciec od przeszłości, z dnia na dzień zapomnieć o bólu, którego doświadczyliśmy. Ona, choć wiedziała już, że to na nic, codziennie od nowa zaczynała walkę o nowe, lepsze życie. Czy nie zasługiwała na odrobinę szczęścia, na jakiś żywszy kolor w swoim czarno-białym świecie? Czasami próbowała tłumaczyć sobie swoje niepowodzenia tak, że miała to być kara za głupstwa, które zrobiła jako nastolatka. Dziś mogła sprawiać wrażenie świetnie ułożonej kobiety, odpowiedzialnej nie tylko za siebie, ale również za swoje dziecko, jednak gdzieś tam, pod maską, kryło się jej dawne oblicze. Gdyby każdy grzech mógł być widoczny na jej skórze jako rana, całymi dniami musiałaby chodzić w bandażach. Któregoś dnia została odmieniona, do tej pory drżała na wspomnienie o błękitnych tęczówkach mężczyzny. Pragnęła tylko jednego: móc znowu zatracić się w nich i odzyskać swoją przeszłość, te trzy lata, które dla niej były najpiękniejsze w całym jej życiu. Nawet nie żałowała tego, że swego czasu miała tak bliski kontakt chociażby z narkotykami - żałowała jedynie tego, że zmarnowała wiele lat na fochy, kiedy mogła spokojnie wykorzystać je na miłość. Tamtych dni, które straciła, nie odda jej już nikt.
Brunetka zeszła po schodach do salonu, w którym faktycznie byli już wszyscy. Do jej uszu dotarły ich rozmowy, żarty i śmiech, oczywiście najgłośniejszy był ten w wykonaniu Adriany. Czterolatka zawiesiła rękę na karku Naomi, która trzymała ją z miną tak błogą, jakby była to najprzyjemniejsza chwila w jej życiu i jakby nie chciała już robić nic innego.
- Wykapany tatuś - powiedziała blondynka do Russella, który właśnie do nich dołączył. - Ten nos, usta... - mówiła, przerwała jednak, kiedy podeszła do niej Paige. Uśmiechnęła się, chcąc zakryć zakłopotanie: chyba nie powinna wspominać teraz Josha. - Ale oczy to masz zdecydowanie po mamusi.
- Charakterek też - stwierdziła Paige, odbierając córkę z rąk Naomi. - Przepraszam, idziemy po tort - rzuciła szybko i zostawiła młode małżeństwo samo.
- Wiem, o czym myślisz - rzekł Russell, obejmując ukochaną w pasie. - Obiecuję ci, że któregoś dnia sama będziesz patrzeć na swoje dziecko i analizować, po kim odziedziczyło nos.
- Oby nie po tobie - uśmiechnęła się uroczo, a ten posłusznie pokiwał głową. Kobieta lekko rozmierzwiła jego rudawe włosy, po czym pocałowała go delikatnie w policzek.
Siedemnastoletnia dziewczyna siedziała naburmuszona na kanapie, skąd miała doskonały widok na całe towarzystwo. Nie zamierzała udawać, że cieszy się na spotkanie z Paige. Miała do niej ogromny żal, zbyt wiele złego zrobiła, by potrafiła teraz zdobyć się na uprzejmości.
- Obiecałaś, że się postarasz - oznajmił niski, a jednak pokojowo brzmiący głos pana domu, Petera. - Hartleyowie zawsze wywiązują się z danego słowa.
- To by wyjaśniało, dlaczego Paige tak nas wszystkich oszukała - szepnęła z oburzeniem Isabel. - Obiecała, że będzie mu wierna, tak? A teraz przyłazi ze swoim nowym facetem i myśli, że co, że będę jej bić brawo, a potem sypać jej ryż na szczęście? Może pomarzyć.
- Słońce, twój brat nie żyje i to było jasne, że któregoś dnia Paige zechce zacząć nowe życie z nowym człowiekiem u swego boku - mówił ściszonym głosem Peter do swej córki, z którą od roku miał o wiele gorszy kontakt, niż wcześniej.  
- Jak chce, to może nawet jutro wychodzić sobie za mąż, proszę bardzo, ale ja nie mam zamiaru na to patrzeć - oznajmiła Isabel, jednocześnie kończąc rozmowę z ojcem. Oboje musieli zamilknąć, kiedy właściwa część dzisiejszego spotkania rozpoczęła się, a Austin zapalił cztery świeczki na torcie Adriany.

Czasami nie wiemy, co przeżywają ludzie stojący obok nas. Być może nasze słowo mogłoby zdjąć ciężar z czyichś barków i dodać mu otuchy? Ale my jesteśmy zbyt ślepi, zbyt zajęci własnymi sprawami, by dostrzec, jak bardzo moglibyśmy komuś pomóc.

***

8 komentarzy:

  1. Mi bardzo spodobał się ten rozdział. Lubię poznawać bohaterów, a Ty robisz to w świetny sposób, bo ani przez chwilę się nie nudziłam. To wszystko wydaje mi się jakieś takie tajemnicze. Ta cała Paige mi nie pasuje. Nie wiem czemu, coś mi w niej nie gra. To opowiadanie cały czas jest dla mnie zagadką, tajemnicą i się z tego powodu cieszę. Przez to jeszcze bardziej mnie tu przyciągasz. :D
    Pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, mam nadzieję że nadal będę Cię tu przyciągać.
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  2. Komentarz miał pojawić się dużo wcześniej, ale brakowało mi czasu. Dzisiaj jednak go znalazłam, aby napisać komentarz i przeczytać to jeszcze raz i wiesz, co Ci powiem? Twoja twórczość znowu mnie ratuje. W pewnym sensie jest kołem ratunkowym, bo gdy czuję, że tonę, Twoja twórczość wyciąga mnie z tego. A ostatnio potrzebuję jej bardziej aniżeli kiedykolwiek wcześniej. Tak więc pisz, pisz i nie przestawaj, bo wychodzi Ci to znakomicie. Ostatnio napisałam Ci, że czuję, że to będzie Twoje najlepsze opowiadanie i zdania nie zmieniłam. Kocham każdą poprzednią historię, ale ta.. Ta jest po prostu czymś więcej niż splotem kilu zdań - jest rzeczywista, pełna uczucia i oddania. Dziękuję Ci za to, że gdy piszesz to zawsze starasz się być perfekcjonistką i przede wszystkim za to, że nie gubisz w tym wszystkim samej siebie.
    Bardzo lubię piosenkę, którą użyłaś w tym odcinku. Jest subtelna i ma piękny tekst. Russel i Naomi tworzą rodzinę o jakiej ja sama marzę. Facet zakochany po uszu w swojej kobiecie i ona wpatrzona w swojego mężczyznę jak w najpiękniejszy obraz duszy. Mam nadzieję, że wkrótce los obdaruje ich tym najcudowniejszym darem w postaci dziecka. Zasługują na to. Naomi na to przede wszystkim zasługuje. Już po pierwszym odcinku wnioskuję, że jest ambitną, zabawną i kochającą kobietą.
    Isabel wydaje się być zbuntowaną nastolatką, która bardzo mnie zaintrygowała. Podobnie jak jej przyjaciel i ich znajomość. Jestem ciekawa, co z tego wyniknie. Ubóstwiam te pierwsze miłości, które napełniają Cię wiarą, dodają skrzydeł, sprawiają, że cały świat nabiera kolorów.. Tego poczucia, że jest ktoś dla kogo jesteś wszystkim i że masz kogoś, kto jest dla Ciebie całym wszechświatem.
    Bardzo zaintrygowałaś mnie relacją Paig i Austina. Widać, że nie do końca dziewczyna jest pewna tego, co czuję do chłopaka. Poza tym śmierć jej dawnego faceta z którym ma uroczą córkę. Jestem bardzo, ale to bardzo ciekawa jej przeszłości i tego jak potoczą się dalej jej losy.
    Podoba mi się to jak przeplatasz ze sobą losy wszystkich bohaterów. To naprawdę kapitalny pomysł! Jesteś wielka, a ja jestem niesamowicie dumna z Ciebie i tego, co tutaj zostawiłaś;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za przemiły komentarz! Nawet nie wiesz, jak mi się przyjemnie zrobiło, kiedy czytałam Twoje słowa. Cieszę się, że tu jesteś i że rozdział przypadł Ci do gustu.
      Całuję :*

      Usuń
  3. Hej Kochana:* wracam dopiero dzisiaj, ale myślę, że od teraz już będę pojawiać się tutaj regularnie, bowiem powróciłam do wirtualnego świata, czyt. w końcu mam Internet. To chyba najdłuższa moja nieobecność tutaj, ale na chwilę obecną nie mogę obiecać, że to się więcej nie powtórzy, bo sama nie wiem jak to będzie z tym Internetem. Nawet nie miałam możliwości podziękowania i złożenia Tobie życzeń na święta za co przepraszam najmocniej :* wiem, że pewnie nie będziesz miała mi tego za złe, ale wolałam to napisać, żeby mieć czyste sumienie :) ale teraz już zabieram się za czytanie bo zżera mnie ciekawość co chyba nie jest żadną nowością :P
    Na chwilę obecną nie jestem w stanie zbyt wiele powiedzieć o bohaterach z pierwszego fragmentu. Russell i Naomi wyglądają na naprawdę zgrane małżeństwo. Widać, że naprawdę się kochają i są w stanie zrobić dla siebie dosłownie wszystko, przynajmniej tak to odebrałam jeśli chodzi o Russell'a. No ale żeby nie było, nie wszystko jest takie piękne i kolorowe. Z opisu wyczytałam, że starają się o dziecko, ale narazie bez większych rezultatów, tak? Nie bardzo wiem jak to jest, nie wiem też co taka kobieta wtedy czuje, ale z pewnością nie jest to nic przyjemnego. Ale cóż, życzę im wytrwałości i powodzenia, oby doczekali się upragnionego dziecka :)
    Po ostatnich doświadczeniach szczerze przestałam wierzyć w przyjaźń damsko-męską. Do tej pory też sądziłam, że mam przyjaciela chłopaka, ale gdy tylko znalazł sobie nową dziewczynę, od razu przestał się odzywać. Rzekłabym nawet, że całkowicie zerwał wszelkie kontakty właśnie ze względu na nią. Nie bardzo to rozumiem, ale skoro sam tak zadecydował, to ja nie zamierzam się wtrącać i na siłę zabiegać o to, żeby dalej utrzymywał jakiś kontakt. Isabel chyba nie do końca darzy Paige sympatią. Z fragmentu wiemy, że była narzeczoną brata Isabel, ale co dalej się między nimi wydarzyło? Mam nadzieję, że kolejne fragmenty, rozdziały będą to stopniowo wyjaśniać. A wracając do przyjaźni damsko-męskiej wiesz dlaczego w nią nie wierzę? Jeden powód już Ci podałam, ale jest jeszcze drugi moim zdaniem całkiem logiczny i nawet trafiony. Uważam, że druga strona (obojętnie czy chłopak czy dziewczyna) zawsze będzie oczekiwała czegoś więcej od drugiej osoby. Wydaje mi się, że Isabel nie patrzy na Logana jak na przyjaciela. Zakochuje się w nim, albo już to zrobiła, tylko nie chce się do tego przyznać. Wydaje mi się, że to tylko kwestia czasu i już niedługo zostaną parą :)
    Paige to główna bohaterka tak? Przeglądałam galerię bohaterów i w sumie musiałabym się poprawić i powiedzieć, że jest jedną z głównych bohaterek. Z tego fragmentu wywnioskowałam, że dziewczyna wcale nie jest taka szczęśliwa jak jej się wydaje. Owszem ma przeuroczą córkę, jest szczęśliwa z bycia mamą, ale czy tak naprawdę jest szczęśliwa z Austinem? Niby przyjęła jego zaręczyny, ale czy faktycznie zrobiła to z miłości, czy bardziej z rozsądku? Wydaje mi się, że nie ma nic gorszego niż miłość z rozsądku. Możliwe, że kiedyś pokochałaby Austina, ale skąd może mieć pewność, że tak będzie naprawdę? Austin jest w niej szalenie zakochany, to widać. Nawet nie przeszkadza mu Adriana, co niektórym mężczyznom mogłoby się nie spodobać. Zastanawia mnie końcówka fragmentu. Josh był wielką miłością Paige, ale co się właściwie z nim stało? Czekam na kolejne rozdziały, które to wyjaśnią :)
    Gołym okiem widać, że Isabel nie przepada za Paige. Ma żal do niej o śmierć brata, chociaż nie do końca wiadomo, czy to faktycznie była jej wina. Nie ma się co dziwić, dziewczyna straciła brata, jest rozżalona i tymi żalami chce kogoś obarczyć. Ale chociaż w urodziny Adriany mogłaby się powstrzymać. To przecież jej bratanica, chociażby przez wzgląd na nią mogłaby być milsza. Ciekawa jestem czy relacje obu dziewczyn kiedyś ulegną poprawie.
    Czekam na kolejne nowości. Pozdrawiam i całuję :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam na początek coś sprostować: Isabel nie ma do Paige pretensji o śmierć brata, nie obwinia jej o to. Isabel ma do niej żal, że Paige jest już w nowym związku, choć od odejścia Josha minął zaledwie rok. Z odcinka na odcinek będzie coraz mniej tajemniczo, to chyba dobra wiadomość dla Ciebie :)
      Bardzo bardzo bardzo cieszę się, że tu jesteś :) Czekałam i się doczekałam i nawet nie wiesz, jaką mi radość sprawił Twój komentarz.
      Buziaczki :* I dziękuję za opinię i obecność :)

      Usuń
    2. W końcu się doczekałaś :) ciesze się, że moja obecność tutaj jest dla Ciebie ważna :) teraz czas na nowość na Owned Me :)
      Buziaki :*

      Usuń
    3. Ciągle zapominam żeby dodać tą nowość na Owned! Hahaha, musze się poprawić :P W weekend będą dwie nowości, jedna tu i druga tam.
      Buźka :*

      Usuń