Hej :)
Nie odpowiedziałam na Wasze komentarze, jednak chcę z tego miejsca bardzo Wam za nie podziękować! :* Mam nadzieję, że ten rozdział (trochę bardziej entuzjastyczny, tak mi się przynajmniej wydaje ;)) również przypadnie Wam do gustu.
Od razu mówię, że pierwszej piosenki nie lubię. Nie wiem, co mną kierowało, że wybrałam ten utwór, kiedy pisałam rozdział (kilka miesięcy temu). Nie wiem, jaką piosenką mogłabym zastąpić tą, więc już ją zostawiam. Druga może jakoś zrekompensuje pierwszą ;)
Całuję :*
***
Rihanna & Mikky Ekko - Stay
Jeśli powiesz, że masz problem
ja wysłucham.
Nie odpowiedziałam na Wasze komentarze, jednak chcę z tego miejsca bardzo Wam za nie podziękować! :* Mam nadzieję, że ten rozdział (trochę bardziej entuzjastyczny, tak mi się przynajmniej wydaje ;)) również przypadnie Wam do gustu.
Od razu mówię, że pierwszej piosenki nie lubię. Nie wiem, co mną kierowało, że wybrałam ten utwór, kiedy pisałam rozdział (kilka miesięcy temu). Nie wiem, jaką piosenką mogłabym zastąpić tą, więc już ją zostawiam. Druga może jakoś zrekompensuje pierwszą ;)
Całuję :*
***
Rihanna & Mikky Ekko - Stay
Jeśli powiesz, że masz problem
ja wysłucham.
Przypomniało jej się, jak uczestniczyła w balach przebierańców, kiedy była małą dziewczynką. Zawsze marzyła, aby przywdziać kreację księżniczki albo wróżki, jednak jej matka nie zgadzała się na to, wymyślając oryginalniejsze i bardziej pomysłowe stroje. Nadąsana Vanessa szła do szkoły w przebraniu pielęgniarki, kucharki czy policjantki i ani razu nie wygrała konkursu na najfajniejszą postać, a jednak wyciągnęła z tego doświadczenia jeden bardzo przydatny wniosek: nie warto robić tego, co wszyscy, bo gdybyśmy byli tacy sami, gdzieś zniknęłaby nasza wyjątkowość. Dziś Vanessa bez wątpienia była jedyna w swoim rodzaju, ale wcale nie był to powód do zadowolenia, bo czym wyróżniała się z tłumu? Tym, że wdała się w przelotną relację ze swoim szefem, nieumyślnie niszcząc przy tym jego małżeństwo, dotychczas niemal idealne. Nie było dnia, aby nie wypominała sobie błędu, który popełniła. Żałowała, że nie była mądrzejsza, a z drugiej strony czuła ulgę, uświadamiając sobie, że przynajmniej nie zrobiła tego z premedytacją. Jej celem nigdy nie było łamanie ludzkich serc, a udało jej się rozkruszyć przynajmniej dwa. Doskonale pamiętała, jak Josh pochopnie ją ocenił, wówczas tak naprawdę jej nie znając. Każdy człowiek, który wsłuchiwałby się w historię jej znajomości z Russellem, powiedziałby o Vannie, że jest wyrachowana, mogła się też założyć, że parę osób stwierdziłoby, że w ten sposób chciała zyskać wyższe stanowisko w pracy. Została ustawiona w jednym szeregu z tymi wszystkimi dziewczynami, które nie znają lepszych sposobów na osiąganie swoich celów, jednak mimo, iż cała ta sytuacja kosztowała ją wiele nerwów i stresu, cały czas była pewna, że w jakiś sposób uda jej się to wszystko odkręcić. A może wciąż była małą naiwną dziewczynką?
Niebieskooka obejrzała się, kiedy usłyszała znajomy męski głos za swoimi plecami. Kiedy dostrzegła jego twarz, w pierwszej chwili miała ochotę przyspieszyć kroku, byle tylko nie musieć z nim rozmawiać. Właśnie wtedy zrozumiała, że tak naprawdę potrzebowała go tu i teraz, choć czuła, że Josh Hartley nie widzi tej prawdziwej, dobrodusznej Vanessy, ale kochankę Russella Knighta.
- Widzę, że nie jesteś w najlepszej formie - zauważył brunet.
- A ja widzę, że nie tylko ja - odparła, a on uśmiechnął się słabo, po czym przytaknął. - Chcesz pogadać?
- Obawiam się, że mam zbyt długą historię w zanadrzu.
- Akurat idę do pracy - powiedziała Vanessa. - Umówmy się, że zaczniesz mi opowiadać teraz, a jeśli nie zdążysz skończyć, spotkamy się później i razem dobrniemy do finału. Co ty na to?
Josh nie odpowiedział, uśmiechnął się jednak, po czym oboje oderwali od siebie wzrok, nie przerywając marszu w stronę szpitala.
- No więc, jak już wiesz, miałem kiedyś narzeczoną o imieniu Paige - rzekł Hartley. - Byliśmy razem naprawdę szczęśliwi, planowaliśmy wspólne życie i tak naprawdę świata poza sobą nie widzieliśmy. Właśnie wtedy nagle musiałem wyjechać i okazało się, że nie mogę wrócić do najbliższych.
- Ktoś cię więził? - zapytała żartobliwie, a Josh pokręcił głową przecząco, choć w rzeczywistości Vanessa, zupełnie nieświadomie, trafiła w sedno.
- Kilka miesięcy temu udało mi się wrócić do domu i dowiedziałem się, że Paige związała się z innym - mówił dalej. - Gdyby to był pierwszy lepszy facet, bez wahania obiłbym mu mordę, po czym uśmiechnąłbym się i powiedział, że Paige zawsze była tylko moja. Odzyskałbym ją, bo wiem, że to, co nas łączyło, było prawdziwe.
- Co cię powstrzymało? - spytała.
- Przecież wiesz - szepnął Josh. - Ten facet to mój najlepszy przyjaciel, którego znam o wiele dłużej, niż Paige. Znalazłem się w sytuacji bez wyjścia. Kiedy Austin wylądował w szpitalu z chorym sercem, postanowiłem raz na zawsze zapomnieć o Paige i odpuścić. Nie mógłbym mu jej odebrać, a już na pewno nie w momencie, kiedy tak bardzo jej potrzebował.
- Bardzo szlachetnie.
- Do tej pory szło mi nawet nieźle - przyznał brunet. - Wiadomo, że przez cały czas o niej myślałem, ale jakoś powstrzymywałem się przed pójściem do niej i wyznaniem, że wciąż ją kocham. Dopiero ostatnio... My się prawie pocałowaliśmy. Dla mnie to było coś magicznego... Jakby to, co mieliśmy kiedyś, nagle wróciło. Przestały istnieć wszelkie problemy i ten mur, który wyrósł między nami. Znów byliśmy zakochani, widziałem w jej oczach, że pragnęła poczuć, że znowu możemy być ze sobą. Właśnie wtedy się wycofała i teraz myślę o niej o wiele częściej, niż przedtem. Przez cały czas.
- Może powinieneś ruszyć do przodu?
- Wszyscy mi to mówią - stwierdził Josh z niezadowoleniem.
- Geniusze - rzekła. - Serio, powinieneś znaleźć sobie kogoś nowego. Nie zagwarantuję ci, że pierwsza dziewczyna, z którą się umówisz, okaże się kimś wspaniałym, ale powinieneś spróbować. Jestem przekonana, że za którymś razem naprawdę się zakochasz i definitywnie wyleczysz się z Paige.
- A twoim zdaniem można się wyleczyć z miłości?
- Tak, jeśli nie była ona tą jedyną - odparła Vanessa bez ogródek. - Znam przykład prawdziwej miłości i jestem pewna, że to, co miałeś z Paige, do pięt nie dorasta temu, co przeżył mój szef ze swoją żoną.
- Russell i Naomi? - zdziwił się Hartley. - A skąd ty możesz o tym wiedzieć?
- Skończysz kiedyś zadawać głupie pytania? - zirytowała się, po czym oboje zatrzymali się pod szpitalem i spojrzeli na siebie, po raz pierwszy, odkąd spotkali się tego ranka.
- Pamiętaj, że wisisz mi kolację - stwierdził Josh. - Muszę opowiedzieć do końca.
- Zapowiada się pasjonujący wieczór z twoją byłą narzeczoną - westchnęła Vannie, po czym mimo wszystko uśmiechnęła się do ciemnowłosego i oboje weszli do budynku. Rozdzielili się na korytarzu, gdzie ona wybrała drogę do szatni, a on prosto do sali, w której leżał Austin Lynch.
***
Niebieskooka obejrzała się, kiedy usłyszała znajomy męski głos za swoimi plecami. Kiedy dostrzegła jego twarz, w pierwszej chwili miała ochotę przyspieszyć kroku, byle tylko nie musieć z nim rozmawiać. Właśnie wtedy zrozumiała, że tak naprawdę potrzebowała go tu i teraz, choć czuła, że Josh Hartley nie widzi tej prawdziwej, dobrodusznej Vanessy, ale kochankę Russella Knighta.
- Widzę, że nie jesteś w najlepszej formie - zauważył brunet.
- A ja widzę, że nie tylko ja - odparła, a on uśmiechnął się słabo, po czym przytaknął. - Chcesz pogadać?
- Obawiam się, że mam zbyt długą historię w zanadrzu.
- Akurat idę do pracy - powiedziała Vanessa. - Umówmy się, że zaczniesz mi opowiadać teraz, a jeśli nie zdążysz skończyć, spotkamy się później i razem dobrniemy do finału. Co ty na to?
Josh nie odpowiedział, uśmiechnął się jednak, po czym oboje oderwali od siebie wzrok, nie przerywając marszu w stronę szpitala.
- No więc, jak już wiesz, miałem kiedyś narzeczoną o imieniu Paige - rzekł Hartley. - Byliśmy razem naprawdę szczęśliwi, planowaliśmy wspólne życie i tak naprawdę świata poza sobą nie widzieliśmy. Właśnie wtedy nagle musiałem wyjechać i okazało się, że nie mogę wrócić do najbliższych.
- Ktoś cię więził? - zapytała żartobliwie, a Josh pokręcił głową przecząco, choć w rzeczywistości Vanessa, zupełnie nieświadomie, trafiła w sedno.
- Kilka miesięcy temu udało mi się wrócić do domu i dowiedziałem się, że Paige związała się z innym - mówił dalej. - Gdyby to był pierwszy lepszy facet, bez wahania obiłbym mu mordę, po czym uśmiechnąłbym się i powiedział, że Paige zawsze była tylko moja. Odzyskałbym ją, bo wiem, że to, co nas łączyło, było prawdziwe.
- Co cię powstrzymało? - spytała.
- Przecież wiesz - szepnął Josh. - Ten facet to mój najlepszy przyjaciel, którego znam o wiele dłużej, niż Paige. Znalazłem się w sytuacji bez wyjścia. Kiedy Austin wylądował w szpitalu z chorym sercem, postanowiłem raz na zawsze zapomnieć o Paige i odpuścić. Nie mógłbym mu jej odebrać, a już na pewno nie w momencie, kiedy tak bardzo jej potrzebował.
- Bardzo szlachetnie.
- Do tej pory szło mi nawet nieźle - przyznał brunet. - Wiadomo, że przez cały czas o niej myślałem, ale jakoś powstrzymywałem się przed pójściem do niej i wyznaniem, że wciąż ją kocham. Dopiero ostatnio... My się prawie pocałowaliśmy. Dla mnie to było coś magicznego... Jakby to, co mieliśmy kiedyś, nagle wróciło. Przestały istnieć wszelkie problemy i ten mur, który wyrósł między nami. Znów byliśmy zakochani, widziałem w jej oczach, że pragnęła poczuć, że znowu możemy być ze sobą. Właśnie wtedy się wycofała i teraz myślę o niej o wiele częściej, niż przedtem. Przez cały czas.
- Może powinieneś ruszyć do przodu?
- Wszyscy mi to mówią - stwierdził Josh z niezadowoleniem.
- Geniusze - rzekła. - Serio, powinieneś znaleźć sobie kogoś nowego. Nie zagwarantuję ci, że pierwsza dziewczyna, z którą się umówisz, okaże się kimś wspaniałym, ale powinieneś spróbować. Jestem przekonana, że za którymś razem naprawdę się zakochasz i definitywnie wyleczysz się z Paige.
- A twoim zdaniem można się wyleczyć z miłości?
- Tak, jeśli nie była ona tą jedyną - odparła Vanessa bez ogródek. - Znam przykład prawdziwej miłości i jestem pewna, że to, co miałeś z Paige, do pięt nie dorasta temu, co przeżył mój szef ze swoją żoną.
- Russell i Naomi? - zdziwił się Hartley. - A skąd ty możesz o tym wiedzieć?
- Skończysz kiedyś zadawać głupie pytania? - zirytowała się, po czym oboje zatrzymali się pod szpitalem i spojrzeli na siebie, po raz pierwszy, odkąd spotkali się tego ranka.
- Pamiętaj, że wisisz mi kolację - stwierdził Josh. - Muszę opowiedzieć do końca.
- Zapowiada się pasjonujący wieczór z twoją byłą narzeczoną - westchnęła Vannie, po czym mimo wszystko uśmiechnęła się do ciemnowłosego i oboje weszli do budynku. Rozdzielili się na korytarzu, gdzie ona wybrała drogę do szatni, a on prosto do sali, w której leżał Austin Lynch.
***
Jeśli poprosisz o pomoc,
ja poruszę niebo i ziemię.
Kiedy był małym chłopcem i narozrabiał, zawsze chował się za plecami matki, która próbowała zmiękczyć jego ojca i jakoś zniwelować jego gniew. Żadne z rodziców nigdy nie krzyczało na Russella, pomimo, iż oboje byli bardzo wymagający i stanowczy. Kryjąc swoje postępki przed tatą, chłopiec wcale nie obawiał się lania czy nieprzyjemnych słów. Najbardziej przerażała go myśl o tym, że mógłby zawieść własnego ojca, który od zawsze pragnął, aby jego syn wyrósł na porządnego człowieka. Dziś mógł powiedzieć, że spełnił marzenie swych rodziców, a mimo to nadal nie nauczył się godnie znosić swych błędów i porażek. Przyznał się do zdrady, bo był przekonany, że dzięki temu odczuje choćby minimalną ulgę - w końcu zdjął z serca ogromny ciężar, jakim było życie w kłamstwie i mydlenie oczu ukochanej kobiecie. Odważył się, postąpił szlachetnie, a jednak nie czuł się w choćby najmniejszym stopniu jak bohater. Był naiwny, sądząc, że Naomi wybaczy mu to, co zrobił.
Rudowłosy zatrzymał się przy oknie na szpitalnym korytarzu, wpatrując się w świat za szybą. Lada chwila zacznie się grudzień, wokół zapanuje zima, a wszystkich ludzi ogarnie przedświąteczny szał. On nijak nie pasował do takiego obrazka. Swoje tegoroczne święta widział jako zaszycie się w gabinecie i udawanie, że miejsce pracy jest jego azylem. Nie miał zamiaru odwiedzać rodziców. Nie zamierzał odpowiadać na pytanie, dlaczego nie przyjechała z nim Naomi. Co jak co, ale wiadomość, że Russell okazał się niewiernym draniem, z pewnością zabrzmiałaby w uszach jego ojca jak klęska.
Mężczyzna spojrzał w bok, kiedy usłyszał, jak kroki pewnej osoby cichną, a ona sama zatrzymuje się obok niego. Jej długie rzęsy wdzięcznie podkreślały elektryzującą moc jej spojrzenia. Cokolwiek o niej myślał, nie mógł zaprzeczyć, że była po prostu piękną kobietą.
- Sądziłem, że będziesz mnie unikać po tym, co ostatnio powiedziałem - rzekł Russell, przyglądając się jej z uwagą. Jej usta wygięły się w delikatny uśmieszek.
- Chyba wyrosłam już z zabawy w chowanego - odparła Vanessa. - Przemyślałam sobie to wszystko i doszłam do wniosku, że w sumie miałeś prawo się złościć. Nawet, jeśli to nie z mojej winy twoje małżeństwo wisi na włosku, nie możemy udawać, że nie brałam w tym udziału.
- Nie bardzo wiem, do czego zmierzasz...
- Jak zwykle - westchnęła. - Słuchaj, nie jest mi za dobrze ze świadomością, że ty i ja, no wiesz... I właśnie dlatego chciałam cię poinformować, że zamierzam odkupić winy.
- A niby w jaki sposób? - zapytał z niewiarą. - Vannie, mieliśmy romans. Cokolwiek byś powiedziała czy zrobiła, nie przekonasz Naomi, aby do mnie wróciła. To skończone.
- Czasami odnoszę wrażenie, że masz sto lat.
- Niby czemu?
- Bo przez cały czas boisz się zaryzykować i zaufać komuś, kto zna życie trochę lepiej od ciebie.
- Masz na myśli siebie? - Russell uniósł brwi.
- Ty od zawsze miałeś wszystko podane na srebrnej tacy, czyż nie? Więc wyobraź sobie, że ja wszystko to, co mam obecnie, musiałam zdobyć sama i nikt mi w tym nie pomagał. Może nigdy nie musiałam martwić się o ryskę na swoim horrendalnie drogim samochodzie, ale mimo wszystko jestem bardziej doświadczona przez życie, niż ty. Jedyne, czego chcę, to abyś wreszcie mi zaufał - dziewczyna przerwała, wpatrując się w widoki za oknem, a kiedy zobaczyła to, czego się spodziewała, uśmiechnęła się z satysfakcją. Cofnęła się i zaczęła odchodzić, jednak po raz ostatni spojrzała na swojego szefa. - Właśnie naprawiam twój świat.
Russell początkowo nie zrozumiał, co miała na myśli, jednak kiedy spojrzał w miejsce, które jeszcze przed momentem to ona pożerała wzrokiem, aż się wzdrygnął. Pod szpitalem stała Naomi, uśmiechnięta i wypoczęta. Jej długie jasne włosy otulały twarz, a oczy lśniły tak, jak w dniu, kiedy poznała swojego przyszłego męża. Russell, zapominając o tym, że przecież stracił do niej prawo, miał ochotę jak najszybciej do niej pobiec, jednak wtedy zauważył mężczyznę, który stał koło niej i na którego jeszcze kilka sekund wcześniej nie zwracał uwagi. To była krótka chwila, kiedy usta Naomi złączyły się z wargami anonimowego dla Russella bruneta. Poczuł, jak świat zaczyna wirować przed nim, a nogi mu miękną i ledwo utrzymują jego ciało, obciążone tym, co właśnie zobaczył.
Stracił ją. Teraz wiedział to na pewno.
***
- Sądziłem, że będziesz mnie unikać po tym, co ostatnio powiedziałem - rzekł Russell, przyglądając się jej z uwagą. Jej usta wygięły się w delikatny uśmieszek.
- Chyba wyrosłam już z zabawy w chowanego - odparła Vanessa. - Przemyślałam sobie to wszystko i doszłam do wniosku, że w sumie miałeś prawo się złościć. Nawet, jeśli to nie z mojej winy twoje małżeństwo wisi na włosku, nie możemy udawać, że nie brałam w tym udziału.
- Nie bardzo wiem, do czego zmierzasz...
- Jak zwykle - westchnęła. - Słuchaj, nie jest mi za dobrze ze świadomością, że ty i ja, no wiesz... I właśnie dlatego chciałam cię poinformować, że zamierzam odkupić winy.
- A niby w jaki sposób? - zapytał z niewiarą. - Vannie, mieliśmy romans. Cokolwiek byś powiedziała czy zrobiła, nie przekonasz Naomi, aby do mnie wróciła. To skończone.
- Czasami odnoszę wrażenie, że masz sto lat.
- Niby czemu?
- Bo przez cały czas boisz się zaryzykować i zaufać komuś, kto zna życie trochę lepiej od ciebie.
- Masz na myśli siebie? - Russell uniósł brwi.
- Ty od zawsze miałeś wszystko podane na srebrnej tacy, czyż nie? Więc wyobraź sobie, że ja wszystko to, co mam obecnie, musiałam zdobyć sama i nikt mi w tym nie pomagał. Może nigdy nie musiałam martwić się o ryskę na swoim horrendalnie drogim samochodzie, ale mimo wszystko jestem bardziej doświadczona przez życie, niż ty. Jedyne, czego chcę, to abyś wreszcie mi zaufał - dziewczyna przerwała, wpatrując się w widoki za oknem, a kiedy zobaczyła to, czego się spodziewała, uśmiechnęła się z satysfakcją. Cofnęła się i zaczęła odchodzić, jednak po raz ostatni spojrzała na swojego szefa. - Właśnie naprawiam twój świat.
Russell początkowo nie zrozumiał, co miała na myśli, jednak kiedy spojrzał w miejsce, które jeszcze przed momentem to ona pożerała wzrokiem, aż się wzdrygnął. Pod szpitalem stała Naomi, uśmiechnięta i wypoczęta. Jej długie jasne włosy otulały twarz, a oczy lśniły tak, jak w dniu, kiedy poznała swojego przyszłego męża. Russell, zapominając o tym, że przecież stracił do niej prawo, miał ochotę jak najszybciej do niej pobiec, jednak wtedy zauważył mężczyznę, który stał koło niej i na którego jeszcze kilka sekund wcześniej nie zwracał uwagi. To była krótka chwila, kiedy usta Naomi złączyły się z wargami anonimowego dla Russella bruneta. Poczuł, jak świat zaczyna wirować przed nim, a nogi mu miękną i ledwo utrzymują jego ciało, obciążone tym, co właśnie zobaczył.
Stracił ją. Teraz wiedział to na pewno.
***
Jeśli zapragniesz stąd uciec
ja pobiegnę za tobą.
Kiedy zbliżał się wieczór, a niebo stawało się coraz ciemniejsze, Paige Belle przypomniała sobie, jak w przeszłości obawiała się mroku. Nim udało jej się wyjść z nałogu, razem ze znajomymi późną nocą przemierzała najczarniejsze zakątki miasta, nie bojąc się niczego. Kiedy była pod wpływem narkotyków, tak naprawdę mogła uchodzić za nieustraszoną, jednak do osiemnastego roku życia nie umiała zasnąć bez zapalonego światła obok łóżka. Dziś, kiedy miała już dwadzieścia trzy lata, dawne lęki wydawały jej się błahe i niedorzeczne. Poznała świat z każdej możliwej strony i wiedziała już, że życie bywa naprawdę okrutne. Jedyne, czego teraz się obawiała, to przyszłość, która w jej przypadku cały czas była niepewna. Żyła w ciągłym niepokoju, a jedyna osoba, która zawsze pomagała jej w trudnych chwilach, po ostatnim spotkaniu zatrzasnęła jej drzwi przed nosem. Czuła się tak, jakby straciła ojca po raz drugi. Czy tym razem bolało bardziej? Mniej więcej tak samo. Może była już zahartowana po odejściu Rogera? Zamknęła oczy, chcąc zatrzymać łzy pod powiekami. Nie mogła być słaba, nie teraz. Właśnie dziś musiała podjąć poważne kroki, by któregoś dnia móc znowu nazwać samą siebie szczęśliwą kobietą. Nawet, jeśli na jej koncie znalazłyby się miliony, albo w jej sercu zagościłaby stabilna i czysta miłość, nie osiągnie równowagi, póki nie pożegna się z trudną przeszłością raz na zawsze.
Brunetka pochyliła głowę i uśmiechnęła się, kiedy zobaczyła ogromne oczy swojej czteroletniej córeczki, wpatrzone w rodzicielkę jak w obrazek. Paige przykucnęła i choć wokół było dość ciemno, bez problemu dostrzegała w oczach Adriany iskierki.
- Jesteś moim światełkiem w tunelu - powiedziała ciemnowłosa.
- Czy to znaczy, że mnie kochasz? - zapytała dziewczynka, a Paige kiwnęła głową. - To dlaczego mnie zostawiasz?
- O czym mówisz?
- Wyjeżdżasz - rzekła Adriana. - I nie zabierasz mnie ze sobą.
- Mam do załatwienia coś bardzo ważnego, ale niedługo wrócę - powiedziała brunetka. - A poza tym nawet nie zauważysz, że mnie nie ma. Załatwiłam ci takie towarzystwo, że te dni rozłąki miną jak godzinka.
- Potwierdzam - wtrącił Josh, który pojawił się znikąd.
Rozłożył ramiona szeroko, kiedy czterolatka ruszyła w jego kierunku, a kiedy znalazła się już wystarczająco blisko, uniósł ją wysoko i delikatnie pocałował w policzek.
- Na pewno to nie problem? - zapytała Paige kontrolnie.
- Żartujesz? - zdziwił się Hartley, kołysząc córkę w jedną i drugą stronę. - Będziemy się świetnie bawić.
- Postaram się wrócić jak najszybciej - rzekła ciemnowłosa. - Trzymaj się, księżniczko!
- Chwila! - Adriana niemal krzyknęła, zatrzymując matkę, która już miała się zbierać. - A gdzie całus na pożegnanie?
Brunetka bez wahania podeszła do czterolatki i spełniła jej prośbę, jednak po chwili wydarzyło się coś, co wpędziło ją w osłupienie.
- A teraz kolej tatusia!
Rodzice spojrzeli na swoje dziecko i natychmiast zrozumieli, że nie pozostało im nic innego, jak tylko uszczęśliwić córkę. Brązowooka stanęła na palcach i delikatnie pocałowała byłego narzeczonego w policzek, po czym już ostatecznie się oddaliła, zostawiając ich w tyle.
Hartley widział, jak jego ukochana ucieka, a on został zmuszony, by stać w miejscu, choć gdyby powiedziała chociaż słowo, bez wahania złapałby ją za rękę i uciekł razem z nią.
- A teraz idziemy do domku - oznajmił żołnierz, zestawiając córkę na ziemię i obierając doskonale znany sobie kierunek.
***
Brunetka zatrzymała się, kiedy dostrzegła mężczyznę żegnającego się w progu z Naomi. Sprawiali wrażenie dwójki ludzi, którzy są ze sobą naprawdę blisko. Co prawda Paige wiedziała, że w małżeństwie państwa Knight nastał kryzys, nie przypuszczała jednak, że definitywnie się rozstali. Wyglądało na to, że blondynka już znalazła pocieszenie u boku drugiego człowieka, który być może pozwoli jej jakoś uporać się z rozczarowaniem, jakim okazał się związek z Russellem. Z drugiej strony, Paige wie chyba zbyt mało, by móc snuć jakiekolwiek teorie na ten temat. Zanim zacznie układać w głowie przeróżne scenariusze, powinna porozmawiać z Naomi i w delikatny, jak najmniej stanowczy sposób, wypytać o to, co wydarzyło się naprawdę.
Kiedy Belle upewniła się, że nieznajomy brunet oddalił się już wystarczająco, ruszyła w kierunku drzwi wejściowych i kilkakrotnie zapukała do drzwi. Mijały kolejne sekundy, dłużące się w nieskończoność, nim Paige zawołała:
- Naomi, to ja.
Na te słowa jasnowłosa wyjrzała przez okno, by przekonać się, że może wierzyć w to, co usłyszała, po czym otworzyła drzwi i zaprosiła brunetkę do środka.
- Ukrywasz się przed kimś? - zapytała Paige wprost, zdejmując kurtkę. - Spokojnie, ten przystojniaczek jest już daleko stąd.
Brązowooka spojrzała na przyjaciółkę, która dosłownie osłupiała z wrażenia.
- Ty... wiesz? - wyjąkała Naomi, po raz pierwszy od niepamiętnych czasów będąc aż tak speszoną.
- To za dużo powiedziane, po prostu widziałam, jak od ciebie wychodził - wyjaśniła Paige, kiedy obydwie były w drodze do salonu. - Nie wiem nawet, jak ma na imię.
- Lucas, ale nie chcę o tym rozmawiać.
- Szkoda, bo miałam nadzieję, że urządzimy sobie babski wieczór zwierzeń... - westchnęła, po czym spojrzała na panią domu błagalnym wzrokiem. Naomi uśmiechnęła się łagodnie.
- Mogę cię wysłuchać, ale nie oczekuj zbyt wiele w zamian - ostrzegła. - Nie jestem gotowa na zdradzanie swych sekretów.
- Spokojnie, mam tu coś, co prędzej czy później rozwiąże ci język - rzekła Paige i z dumą wyciągnęła z torebki butelkę wina, co automatycznie wprawiło obie panie w dużo lepszy nastrój.
***
Po upływie godziny Naomi i Paige zostawiły za drzwiami wszelkie wątpliwości, które wcześniej blokowały je przed otworzeniem się na drugą osobę. Kiedy alkohol zaczął działać we właściwy sposób, obydwie nabrały większej ochoty na podzielenie się swymi przeżyciami z kimś zaufanym. Jasnowłosa leżała na kanapie z uroczo rozmierzwionymi włosami i akurat teraz nie obchodziło jej, czy wygląda adekwatnie do przepięknej, eleganckiej willi, w której się znajdowała. Ramiączko luźnej koszulki raz po raz zsuwało się niżej, aż za którymś razem kobieta zrezygnowała z dbania o to. Patrzyła na Paige nie jak na narzeczoną swojego brata, wiecznie niezdecydowaną i zagubioną. Dziś były najlepszymi przyjaciółkami i choć przeczuwały, że w momencie otrzeźwienia to poczucie może zostać zrównane z ziemią, nie zamierzały się wycofać, nie teraz.
- No więc, po co przyszłaś? - zapytała blondynka. - Bo jakoś nie wierzę, że tak mocno stęskniłaś się za moją skromną osobą.
- Żartujesz, maleńka? - zapiszczała Paige, niezdarnie podnosząc się z kanapy i podchodząc do gospodyni, którą objęła i pocałowała bezceremonialnie. - Tęskniłam jak diabli!
Brunetka usiadła na podłodze, po raz kolejny napełniając kieliszek trunkiem, z kolei Naomi ścierała łzę z policzka, rozbawiona aż do granic przez swą dzisiejszą towarzyszkę.
- A przyszłam po to, by zapytać, czy mogłabyś zająć się Austinem... Widzisz, muszę wyjechać i to naprawdę świetnie się składa, że wróciłaś.
- Wyjechać? - powtórzyła za nią Naomi. - Może mi jeszcze powiesz, że z Joshem?
- Z kim? - prychnęła Paige, kręcąc przecząco głową.
- No więc z kim? - jasnowłosa nie dawała za wygraną.
- Sama - przyznała w końcu dziewczyna. - Widzisz, nie potrzebuję towarzystwa, bo nie jadę na wakacje. Podjęłam decyzję i postanowiłam odszukać swojego ojca.
- Poważnie? - Knight wybałuszyła oczy, nie będąc do końca pewną, czy przyjaciółka nie próbuje jej wkręcić. - Dlaczego tak nagle postanowiłaś go odnaleźć?
- Pokłóciłam się z Peterem i to nie na żarty... Wiesz, sporo się wydarzyło, kiedy cię tu nie było.
- Tak, w moim życiu też nie było nudno... - westchnęła.
- Zauważyłam - powiedziała Paige, momentalnie ożywając. - No więc, jak ma na imię to ciacho?
- Lucas, już mówiłam - Naomi przewróciła oczami. - Skoro jesteśmy na tym etapie, chcę cię prosić, abyś nie mówiła ani Austinowi, ani Russellowi, ani w ogóle nikomu.
- A ty nie mów nikomu, dokąd jadę - nakazała brunetka. - Nie miałam pojęcia, że ty i Russell...
- Nie do wiary, no nie? - Naomi uśmiechnęła się, gołym okiem widać było, że w ten sposób próbowała oszukać samą siebie i udawać, że rozstanie z mężem nie boli jej aż tak bardzo, jak w rzeczywistości. - A byliśmy niemal idealni.
- Nie da się ukryć - stwierdziła ciemnooka. - Poznałaś go w Londynie?
- Lucasa? - spytała, nieco rozkojarzona wspomnieniem o Russellu. - Tak, w Londynie.
- To coś poważnego?
- Chyba tak, skoro niedługo zostaniemy rodzicami - powiedziała, nim zdążyła ugryźć się w język. - Paige, proszę, udajmy, że tego nie słyszałaś, dobrze?
- Niby czego? - zapytała Paige z głupawym uśmieszkiem. W pierwszej chwili Knight pomyślała, że brunetka jest już tak pijana, że zaczyna pleść bzdury, jednak po chwili dotarło do niej, że Belle była po prostu wspaniałą przyjaciółką, która bez wahania zadecydowała o uczynieniu tajemnicą świeżo odkrytych faktów.
Naomi nie była pewna, czy to za sprawą alkoholu, czy rozmowy z Paige, nagle poczuła się tak, jakby spadł jej z serca ogromny ciężar.
***
Josh spojrzał na Vanessę, która siedziała obok niego na kanapie i ze smakiem wcinała chipsy, nawet nie próbując udawać przed nim, że dla niej nie istnieje coś takiego, jak niedozwolone jedzenie. Była bardziej kumplem, niż dziewczyną. Mógł z nią porozmawiać na luzie, bez zastanawiania się, czy powinien. Miał do niej pełne zaufanie, choć znali się stosunkowo krótko. Po raz kolejny znaleźli się w jej mieszkaniu i oglądali film, z którego on nie zapamięta zbyt wiele, bowiem przez cały czas miał myśli zajęte czymś innym. Niebieskooka dziewczyna od samego początku wiedziała, że Hartley jest tego wieczoru jakiś nieobecny, poczekała jednak do końcowych napisów, jakie wyświetliły się na ekranie po dwóch godzinach seansu. Właśnie wtedy wyprostowała się na kanapie i spojrzała na bruneta wyczekująco.
- Mam coś na twarzy, że tak mi się przyglądasz? - zapytał, czując się niezręcznie.
- Jeśli uznamy, że to coś to zamyślenie, to owszem, masz coś na twarzy - odparła.
- Wcale nie jestem zamyślony - zaprzeczył gwałtownie.
- Jaki film właśnie obejrzeliśmy? - spytała lekarka kontrolnie, a kiedy zobaczyła, jak niebieskooki się zmieszał, miała ochotę klasnąć w dłonie z satysfakcji. - Chcesz o tym pogadać?
- Nie bardzo.
- Niestety nie masz wyjścia - pokazała mu język. - Pamiętasz, co mi powiedziałeś rano?
- Że dokończymy rozmowę wieczorem, ale...
- Mój drogi, obiecałeś mi coś - zauważyła. - Poza tym, mam jeszcze cieplutki popcorn i chciałabym zagryźć nim wrażenia, które mi zapewnisz swoją opowieścią.
- Nigdy nie dajesz za wygraną?
- Zastanawiam się, kiedy ludzie przestaną mnie o to pytać - westchnęła znudzona Vannie.
- Może teraz to ty opowiesz mi coś o sobie? - zaproponował. - Spędzamy ze sobą sporo czasu, a tak naprawdę nic o sobie nie wiemy.
- Przepraszam, ale ja wiem o tobie wszystko - broniła się.
- Mój ulubiony zespół?
- Taki z ciebie cwaniak? Znam imię twojej największej miłości i sam przyznasz, że akurat taka informacja bije wszelkie inne na głowę.
- Nieźle kombinujesz... Powinnaś poznać moją córkę, dogadałybyście się.
- Mam to uznać za komplement? - spytała, delikatnie się rumieniąc. Chyba wyczuła, że Josh zauważył jej zaczerwienione policzki, ponieważ wstała z kanapy i udała się do łazienki, zostawiając go samego, nim ten zdołał skomentować sytuację we właściwy sobie sposób.
Kiedy Vanessa wróciła do pokoju, zobaczyła bruneta z twarzą przytuloną do poduszki. Z jego ust co chwila wydobywało się cichutkie pochrapywanie. Uśmiechnęła się na ten widok i bez wahania przykryła jego ciało kocem.
- Wiesz, że to już drugi raz, kiedy zasypiam w twoim mieszkaniu, tuż obok twojego łóżka? - powiedział, nagle otwierając oczy, niemal przyprawiając dziewczynę o zawał.
- Coś sugerujesz?
- Nic... Może tylko tyle, że stąd już niedaleka droga do spania razem. A tak się składa, że do trzech razy sztuka.
- Hartley, kontroluj się - rzekła surowo, na co brunet przewrócił się na drugi boczek i już po chwili tonął w objęciach Morfeusza.
Niebieskooka uśmiechnęła się sama do siebie, tłumacząc sobie bezpośrednie zachowanie Josha tym, że w czasie seansu wypili trochę wina. W normalnych warunkach mężczyzna z pewnością nie pokusiłby się o podobne potraktowanie dziewczyny. Właśnie teraz dostrzegła w zaistniałej sytuacji coś niezwykle ujmującego. Uznała, że najlepiej będzie, jeśli jak najszybciej zamknie się w sypialni i zaśnie, z daleka od niego. Kiedy oboje byli w takim stanie, wolała nie kusić losu i nie tracić relacji, którą posiadali, bo była ona naprawdę bezcenna.
Brunetka pochyliła głowę i uśmiechnęła się, kiedy zobaczyła ogromne oczy swojej czteroletniej córeczki, wpatrzone w rodzicielkę jak w obrazek. Paige przykucnęła i choć wokół było dość ciemno, bez problemu dostrzegała w oczach Adriany iskierki.
- Jesteś moim światełkiem w tunelu - powiedziała ciemnowłosa.
- Czy to znaczy, że mnie kochasz? - zapytała dziewczynka, a Paige kiwnęła głową. - To dlaczego mnie zostawiasz?
- O czym mówisz?
- Wyjeżdżasz - rzekła Adriana. - I nie zabierasz mnie ze sobą.
- Mam do załatwienia coś bardzo ważnego, ale niedługo wrócę - powiedziała brunetka. - A poza tym nawet nie zauważysz, że mnie nie ma. Załatwiłam ci takie towarzystwo, że te dni rozłąki miną jak godzinka.
- Potwierdzam - wtrącił Josh, który pojawił się znikąd.
Rozłożył ramiona szeroko, kiedy czterolatka ruszyła w jego kierunku, a kiedy znalazła się już wystarczająco blisko, uniósł ją wysoko i delikatnie pocałował w policzek.
- Na pewno to nie problem? - zapytała Paige kontrolnie.
- Żartujesz? - zdziwił się Hartley, kołysząc córkę w jedną i drugą stronę. - Będziemy się świetnie bawić.
- Postaram się wrócić jak najszybciej - rzekła ciemnowłosa. - Trzymaj się, księżniczko!
- Chwila! - Adriana niemal krzyknęła, zatrzymując matkę, która już miała się zbierać. - A gdzie całus na pożegnanie?
Brunetka bez wahania podeszła do czterolatki i spełniła jej prośbę, jednak po chwili wydarzyło się coś, co wpędziło ją w osłupienie.
- A teraz kolej tatusia!
Rodzice spojrzeli na swoje dziecko i natychmiast zrozumieli, że nie pozostało im nic innego, jak tylko uszczęśliwić córkę. Brązowooka stanęła na palcach i delikatnie pocałowała byłego narzeczonego w policzek, po czym już ostatecznie się oddaliła, zostawiając ich w tyle.
Hartley widział, jak jego ukochana ucieka, a on został zmuszony, by stać w miejscu, choć gdyby powiedziała chociaż słowo, bez wahania złapałby ją za rękę i uciekł razem z nią.
- A teraz idziemy do domku - oznajmił żołnierz, zestawiając córkę na ziemię i obierając doskonale znany sobie kierunek.
***
Brunetka zatrzymała się, kiedy dostrzegła mężczyznę żegnającego się w progu z Naomi. Sprawiali wrażenie dwójki ludzi, którzy są ze sobą naprawdę blisko. Co prawda Paige wiedziała, że w małżeństwie państwa Knight nastał kryzys, nie przypuszczała jednak, że definitywnie się rozstali. Wyglądało na to, że blondynka już znalazła pocieszenie u boku drugiego człowieka, który być może pozwoli jej jakoś uporać się z rozczarowaniem, jakim okazał się związek z Russellem. Z drugiej strony, Paige wie chyba zbyt mało, by móc snuć jakiekolwiek teorie na ten temat. Zanim zacznie układać w głowie przeróżne scenariusze, powinna porozmawiać z Naomi i w delikatny, jak najmniej stanowczy sposób, wypytać o to, co wydarzyło się naprawdę.
Kiedy Belle upewniła się, że nieznajomy brunet oddalił się już wystarczająco, ruszyła w kierunku drzwi wejściowych i kilkakrotnie zapukała do drzwi. Mijały kolejne sekundy, dłużące się w nieskończoność, nim Paige zawołała:
- Naomi, to ja.
Na te słowa jasnowłosa wyjrzała przez okno, by przekonać się, że może wierzyć w to, co usłyszała, po czym otworzyła drzwi i zaprosiła brunetkę do środka.
- Ukrywasz się przed kimś? - zapytała Paige wprost, zdejmując kurtkę. - Spokojnie, ten przystojniaczek jest już daleko stąd.
Brązowooka spojrzała na przyjaciółkę, która dosłownie osłupiała z wrażenia.
- Ty... wiesz? - wyjąkała Naomi, po raz pierwszy od niepamiętnych czasów będąc aż tak speszoną.
- To za dużo powiedziane, po prostu widziałam, jak od ciebie wychodził - wyjaśniła Paige, kiedy obydwie były w drodze do salonu. - Nie wiem nawet, jak ma na imię.
- Lucas, ale nie chcę o tym rozmawiać.
- Szkoda, bo miałam nadzieję, że urządzimy sobie babski wieczór zwierzeń... - westchnęła, po czym spojrzała na panią domu błagalnym wzrokiem. Naomi uśmiechnęła się łagodnie.
- Mogę cię wysłuchać, ale nie oczekuj zbyt wiele w zamian - ostrzegła. - Nie jestem gotowa na zdradzanie swych sekretów.
- Spokojnie, mam tu coś, co prędzej czy później rozwiąże ci język - rzekła Paige i z dumą wyciągnęła z torebki butelkę wina, co automatycznie wprawiło obie panie w dużo lepszy nastrój.
***
Po upływie godziny Naomi i Paige zostawiły za drzwiami wszelkie wątpliwości, które wcześniej blokowały je przed otworzeniem się na drugą osobę. Kiedy alkohol zaczął działać we właściwy sposób, obydwie nabrały większej ochoty na podzielenie się swymi przeżyciami z kimś zaufanym. Jasnowłosa leżała na kanapie z uroczo rozmierzwionymi włosami i akurat teraz nie obchodziło jej, czy wygląda adekwatnie do przepięknej, eleganckiej willi, w której się znajdowała. Ramiączko luźnej koszulki raz po raz zsuwało się niżej, aż za którymś razem kobieta zrezygnowała z dbania o to. Patrzyła na Paige nie jak na narzeczoną swojego brata, wiecznie niezdecydowaną i zagubioną. Dziś były najlepszymi przyjaciółkami i choć przeczuwały, że w momencie otrzeźwienia to poczucie może zostać zrównane z ziemią, nie zamierzały się wycofać, nie teraz.
- No więc, po co przyszłaś? - zapytała blondynka. - Bo jakoś nie wierzę, że tak mocno stęskniłaś się za moją skromną osobą.
- Żartujesz, maleńka? - zapiszczała Paige, niezdarnie podnosząc się z kanapy i podchodząc do gospodyni, którą objęła i pocałowała bezceremonialnie. - Tęskniłam jak diabli!
Brunetka usiadła na podłodze, po raz kolejny napełniając kieliszek trunkiem, z kolei Naomi ścierała łzę z policzka, rozbawiona aż do granic przez swą dzisiejszą towarzyszkę.
- A przyszłam po to, by zapytać, czy mogłabyś zająć się Austinem... Widzisz, muszę wyjechać i to naprawdę świetnie się składa, że wróciłaś.
- Wyjechać? - powtórzyła za nią Naomi. - Może mi jeszcze powiesz, że z Joshem?
- Z kim? - prychnęła Paige, kręcąc przecząco głową.
- No więc z kim? - jasnowłosa nie dawała za wygraną.
- Sama - przyznała w końcu dziewczyna. - Widzisz, nie potrzebuję towarzystwa, bo nie jadę na wakacje. Podjęłam decyzję i postanowiłam odszukać swojego ojca.
- Poważnie? - Knight wybałuszyła oczy, nie będąc do końca pewną, czy przyjaciółka nie próbuje jej wkręcić. - Dlaczego tak nagle postanowiłaś go odnaleźć?
- Pokłóciłam się z Peterem i to nie na żarty... Wiesz, sporo się wydarzyło, kiedy cię tu nie było.
- Tak, w moim życiu też nie było nudno... - westchnęła.
- Zauważyłam - powiedziała Paige, momentalnie ożywając. - No więc, jak ma na imię to ciacho?
- Lucas, już mówiłam - Naomi przewróciła oczami. - Skoro jesteśmy na tym etapie, chcę cię prosić, abyś nie mówiła ani Austinowi, ani Russellowi, ani w ogóle nikomu.
- A ty nie mów nikomu, dokąd jadę - nakazała brunetka. - Nie miałam pojęcia, że ty i Russell...
- Nie do wiary, no nie? - Naomi uśmiechnęła się, gołym okiem widać było, że w ten sposób próbowała oszukać samą siebie i udawać, że rozstanie z mężem nie boli jej aż tak bardzo, jak w rzeczywistości. - A byliśmy niemal idealni.
- Nie da się ukryć - stwierdziła ciemnooka. - Poznałaś go w Londynie?
- Lucasa? - spytała, nieco rozkojarzona wspomnieniem o Russellu. - Tak, w Londynie.
- To coś poważnego?
- Chyba tak, skoro niedługo zostaniemy rodzicami - powiedziała, nim zdążyła ugryźć się w język. - Paige, proszę, udajmy, że tego nie słyszałaś, dobrze?
- Niby czego? - zapytała Paige z głupawym uśmieszkiem. W pierwszej chwili Knight pomyślała, że brunetka jest już tak pijana, że zaczyna pleść bzdury, jednak po chwili dotarło do niej, że Belle była po prostu wspaniałą przyjaciółką, która bez wahania zadecydowała o uczynieniu tajemnicą świeżo odkrytych faktów.
Naomi nie była pewna, czy to za sprawą alkoholu, czy rozmowy z Paige, nagle poczuła się tak, jakby spadł jej z serca ogromny ciężar.
***
Josh spojrzał na Vanessę, która siedziała obok niego na kanapie i ze smakiem wcinała chipsy, nawet nie próbując udawać przed nim, że dla niej nie istnieje coś takiego, jak niedozwolone jedzenie. Była bardziej kumplem, niż dziewczyną. Mógł z nią porozmawiać na luzie, bez zastanawiania się, czy powinien. Miał do niej pełne zaufanie, choć znali się stosunkowo krótko. Po raz kolejny znaleźli się w jej mieszkaniu i oglądali film, z którego on nie zapamięta zbyt wiele, bowiem przez cały czas miał myśli zajęte czymś innym. Niebieskooka dziewczyna od samego początku wiedziała, że Hartley jest tego wieczoru jakiś nieobecny, poczekała jednak do końcowych napisów, jakie wyświetliły się na ekranie po dwóch godzinach seansu. Właśnie wtedy wyprostowała się na kanapie i spojrzała na bruneta wyczekująco.
- Mam coś na twarzy, że tak mi się przyglądasz? - zapytał, czując się niezręcznie.
- Jeśli uznamy, że to coś to zamyślenie, to owszem, masz coś na twarzy - odparła.
- Wcale nie jestem zamyślony - zaprzeczył gwałtownie.
- Jaki film właśnie obejrzeliśmy? - spytała lekarka kontrolnie, a kiedy zobaczyła, jak niebieskooki się zmieszał, miała ochotę klasnąć w dłonie z satysfakcji. - Chcesz o tym pogadać?
- Nie bardzo.
- Niestety nie masz wyjścia - pokazała mu język. - Pamiętasz, co mi powiedziałeś rano?
- Że dokończymy rozmowę wieczorem, ale...
- Mój drogi, obiecałeś mi coś - zauważyła. - Poza tym, mam jeszcze cieplutki popcorn i chciałabym zagryźć nim wrażenia, które mi zapewnisz swoją opowieścią.
- Nigdy nie dajesz za wygraną?
- Zastanawiam się, kiedy ludzie przestaną mnie o to pytać - westchnęła znudzona Vannie.
- Może teraz to ty opowiesz mi coś o sobie? - zaproponował. - Spędzamy ze sobą sporo czasu, a tak naprawdę nic o sobie nie wiemy.
- Przepraszam, ale ja wiem o tobie wszystko - broniła się.
- Mój ulubiony zespół?
- Taki z ciebie cwaniak? Znam imię twojej największej miłości i sam przyznasz, że akurat taka informacja bije wszelkie inne na głowę.
- Nieźle kombinujesz... Powinnaś poznać moją córkę, dogadałybyście się.
- Mam to uznać za komplement? - spytała, delikatnie się rumieniąc. Chyba wyczuła, że Josh zauważył jej zaczerwienione policzki, ponieważ wstała z kanapy i udała się do łazienki, zostawiając go samego, nim ten zdołał skomentować sytuację we właściwy sobie sposób.
Kiedy Vanessa wróciła do pokoju, zobaczyła bruneta z twarzą przytuloną do poduszki. Z jego ust co chwila wydobywało się cichutkie pochrapywanie. Uśmiechnęła się na ten widok i bez wahania przykryła jego ciało kocem.
- Wiesz, że to już drugi raz, kiedy zasypiam w twoim mieszkaniu, tuż obok twojego łóżka? - powiedział, nagle otwierając oczy, niemal przyprawiając dziewczynę o zawał.
- Coś sugerujesz?
- Nic... Może tylko tyle, że stąd już niedaleka droga do spania razem. A tak się składa, że do trzech razy sztuka.
- Hartley, kontroluj się - rzekła surowo, na co brunet przewrócił się na drugi boczek i już po chwili tonął w objęciach Morfeusza.
Niebieskooka uśmiechnęła się sama do siebie, tłumacząc sobie bezpośrednie zachowanie Josha tym, że w czasie seansu wypili trochę wina. W normalnych warunkach mężczyzna z pewnością nie pokusiłby się o podobne potraktowanie dziewczyny. Właśnie teraz dostrzegła w zaistniałej sytuacji coś niezwykle ujmującego. Uznała, że najlepiej będzie, jeśli jak najszybciej zamknie się w sypialni i zaśnie, z daleka od niego. Kiedy oboje byli w takim stanie, wolała nie kusić losu i nie tracić relacji, którą posiadali, bo była ona naprawdę bezcenna.
Jeśli zaśniesz w połowie rozmowy,
dokończymy ją w snach.
***
Pierwsza :) !
OdpowiedzUsuńDzisiaj bez zbędnego wstępu zabieram się za komentowanie odcinka. :)
OdpowiedzUsuńNaprawdę nie lubisz tej piosenki? Ja ją uwielbiam. Uważam, że to jeden z najlepszych utworów jakie udało się Rihannie nagrać w ostatnim czasie. Kocham ten subtelny głos i tekst tego utworu. Dla mnie zatem idealnie trafiłaś z piosenką!
Sama nie wiem, co mam myśleć o Vanessie. Nie mogę powiedzieć, że jej nie lubię, ale skłamałabym, gdybym powiedziała, że przepadam z nią. Nie potrafię zapomnieć tego, co zrobiła. Poszła do łóżka z żonatym mężczyzną. I nawet jeśli jest temu winna tylko w połowie, to nie zmienia faktu, że świadomie kogoś skrzywdziła. I to nie podlega dla mnie dyskusji. Wszystko jednak się zmienia, gdy czytam o niej i Joshu. Nie pasują mi do siebie (jako para), ale na przyjaciół się nadają. Bez wątpienia pielęgniarka potrafi wysłuchać i nie rzuca głupimi radami, które bardzo często nie mają pokrycia. Widać, że coś ich ciągnie ku sobie, ale nie chciałabym, aby skończyli razem. Jeśli Josh nie ma być z Paige, to niech chociaż będzie z inną dziewczyną, a nie z Vanessą. Błagam.
Nie mogę uwierzyć, że Naomi tak szybko kogoś sobie znalazła. Po prostu nie mieści mi się to w głowie. Nawet jeśli Russel zranił ją tak dotkliwie, to przecież nie mogła zapomnieć o miłości do niego tak z dnia na dzień. Nie wierzę w to, ale w sumie jestem ostatnio dosyć naiwna i chyba tylko ja nie rozumiem, jak można tak szybko się odkochać i ruszyć do przodu. Jestem ciekawa, co postanowiła zdziałać Vanessa.
Uśmiechnęłam się. Nie, ja się ciągle uśmiecham! Kocham czytać o nich. Tworzą taką wspaniałą rodzinę, że aż nie mogę uwierzyć, że los tak brutalnie z nich zadrwił i postanowił rozdzielić. Mam jednak cichą nadzieję, że pewnego pięknego dnia odnajdą sposób, aby wrócić do siebie. Na zawsze!
I druga cudowna piosenka. Miałam w tym roku jechać na koncert Pink do Czech, ale nie dostałam wolnego w pracy :( Do teraz żałuje. Ma cudowne piosenki, chociaż nie przepadam za wszystkim, aczkolwiek ta zdobyła moje serce.
Nie mam bladego pojęcia, co napisać. Cieszę się, że Paige postanowiła odnaleźć ojca, bo niedokończone sprawy lubią mieszać w życiach w najmniej oczekiwanych momentach. Mam nadzieję, że jej misja zakończy się sukcesem i znajdzie to, czego szuka. Ale za to Naomi mnie rozczarowała totalnie. Mogę tylko sobie wyobrazić jak bardzo musi boleć kobietę fakt, że nie może urodzić własnego maleństwa. Rozumiem też, że chce mieć dziecko. Ale naprawdę za wszelką cenę? Nie wiem, co mam napisać, albo po prostu wolę tego tutaj nie zostawiać, bo obawiam się, że byłyby to bardzo krytyczne słowa. Chcę jedynie wierzyć, że wie co robi. Bo ja kompletnie tego nie akceptuję.
I znowu mam mieszane uczucia wobec Vanessy. Czasami mam wrażenie, jakbym czytała o dwóch różnych osobach. Lubię ją, gdy jest z Joshem, a nienawidzę, gdy jest z Rusellem. Skomplikowane to wszystko.
Cudowny odcinek. Oczarowałaś mnie, a zwłaszcza tytułem tej części. Jest po prostu przecudowny. Ale jak ma się taki talent, to pisanie tak cudownych słów jest niczym nadzwyczajnym! :) Dziękuję Ci za to, że znowu mogłam spędzić kilkanaście cudownych minut w towarzystwie tego niebywałego opowiadania. I love you! :*
Wiesz, ta piosenka kiedyś mi się podobała, ale w międzyczasie straciłam resztki sympatii do Rihanny, również do jej twórczości. Obejrzyj jej nowy teledysk, może zrozumiesz, skąd taka nagła zmiana ;)
UsuńSzkoda, że z tym koncertem nie wyszło. Rozumiem, bo sama byłam o włos od koncertu Coldplay w zeszłym roku, niestety też się nie udało. Ale w przyszłości sobie to odbijemy, zobaczysz ;)
Tak właściwie to cieszę się, że Vanessa nie jest prostą postacią. Budzi skrajne emocje i mniej więcej takie było założenie. Nie powiem Ci, z kim ostatecznie będzie Josh, czy może w ogóle skończy sam. Jeszcze trochę rozdziałów i wszystko będzie w miarę wyjaśnione. W miarę, bo mam niespodziankę, ale na razie nic nie zdradzę.
Dziękuję za cudowne słowa ;)
Pozdrawiam ;*
Hej Kochana:* szczerze? W ogóle nie dziwi mnie to, że nie lubisz pierwszej piosenki, bo ja mam co do niej takie same odczucia. Najzwyczajniej w świecie mnie drażni. Kiedy wszyscy inni się nią zachwycali, ja nie mogłam jej słuchać, dlatego w pełni podzielam Twoje zdanie. Dobrze, że to napisałaś, bo w pierwszej chwili sama zaczęłam się zastanawiać, czy odpowiedziałaś na nasze komentarze. Szkoda, bo był to chyba mój najdłuższy wywód na tym opowiadaniu i byłam po prostu ciekawa, jaka byłaby Twoja odpowiedź. Liczę, że tutaj już się ona pojawi :) ale oczywiście bez pośpiechu, nic też na siłę. Byłam tym bardziej zaskoczona nowością, bo przecież zapowiedziałaś, że będą się pojawiać co dwa tygodnie, ale to dobrze, przynajmniej teraz moja ciekawość wzrosła jeszcze bardziej, dlatego już nie przeciągam dłużej i zabieram się za czytanie.
OdpowiedzUsuńVanessa jest chyba najbardziej skomplikowaną postacią w tym opowiadaniu. Zawsze to podkreślam, no ale niestety taka jest prawda. Od początku nie darzyłam jej zbyt wielką sympatią i nie sądzę, żeby miało to ulec zmianie w najbliższym czasie. Bo czy tak naprawdę można darzyć jakąkolwiek sympatią kogoś, kto zniszczył szczęście dwójce zakochanych w sobie po uszy ludzi? Wiem, że nie można obarczać za to winą tylko Vanessy, bo byłoby to po prostu nie fair z mojej strony, bo ja uważam, że wina leży po obu stronach. Ale mimo wszystko jest coś takiego w tej dziewczynie co sprawia, że mam mieszane uczucia wobec niej. Jest strasznie irytująca, kiedy przebywa w towarzystwie Russella. Mam wtedy wrażenie, że za wszelką cenę chce mu udowodnić, że ona wszystko wie najlepiej, krótko mówiąc, że pozjadała wszystkie rozumy. Chce mu pokazać, że w całej tej sprawie jest o wiele dojrzalsza od niego, przede wszystkim myśli trzeźwo i nie pogrąża się. Tu akurat się z nią zgadzam, bo widać, że dziewczyna żałuje tego co się stało. Nie wszyscy przecież są tacy, że idą do celu po trupach, ważne, żeby dostali to czego chcą. Vanessa taka nie jest, przynajmniej ja ją tak postrzegam. Nie bardzo rozumiem co miała na myśli mówiąc, że właśnie naprawia świat Russella. Mam złe przeczucia, że coś kombinuje i bynajmniej nie wyjdzie to na korzyść Knighta.
Chyba coś w tym jest, że niedokończone sprawy z przeszłości lubią powracać w najmniej oczekiwanym momencie i nie pozwalają na to, by ruszyć do przodu. Paige ma dokładnie ten sam problem. Widać, że odejście ojca do teraz nie daje jej spokoju, do tego jeszcze doszła ostatnia awantura z Peterem, który zamknął jej drzwi przed nosem, wcześniej oskarżając o najgorsze. Zachował się po prostu jak ostatni cham, bo nie znając sprawy osądził niewinną osobę. Ciekawa jestem, czy uda jej się odnaleźć ojca. Czy w ogóle będą mieli szansę porozmawiać i wyjaśnić sobie te wszystkie nieporozumienia sprzed lat? Obawiam się, że Roger nie będzie chciał rozmawiać z córką, ale obym się myliła.
Osobiście nie wierzę w to, że z dnia na dzień można się odkochać. Bzdura totalna w którą nigdy nie uwierzę. Możesz sobie wyobrazić jaka byłam zaskoczona, kiedy czytałam fragmenty z Naomi i jej nowym facetem w roli głównej. Do tej pory taka szlachetna, kochająca żona a tutaj takie coś. Nie mogę uwierzyć, że tak szybko sobie kogoś znalazła. To do niej kompletnie niepodobne. Oczywiście cały czas pamiętam, że Russell ją zranił i to bardzo mocno, ale chyba chce oszukać samą siebie wmawiając sobie i wszystkim dookoła, że ją ta cała sprawa nie rusza. W przypadku Naomi to już nie są po prostu chęci posiadania dziecka. To już jest obsesja i jej zachowanie zaczyna mnie powoli drażnić. To z pewnością ogromny cios dla kobiety, która nie może urodzić swojego dziecka, ale adopcja czy co tam innego nie powinno przysłaniać jej innych wartości. Troszkę podejrzana sprawa z tym, że będzie miała z Lucasem dziecko. Ciekawa jestem jak ten wątek dalej się rozwinie. Liczę, że już niedługo wszystkiego się dowiem :)
OdpowiedzUsuńI znowu te mieszane uczucia. Kiedy Vanessa przebywa z Joshem, jest zupełnie inną osobą. Sama nie wiem od czego to zależy... tutaj pokusiłabym się o stwierdzenie, że nadaje się na przyjaciółkę. Ciekawa jestem, czy role się odwrócą i następnym razem to Vanessa będzie opowiadać o swoim życiu. Mimo wszystko jak na nią patrzę, to mam wrażenie, że widzę dwie osoby. Zdecydowanie wolę wersję Vanessy, kiedy przebywa z Joshem. Inna jakoś do mnie nie przemawia.
Pozdrawiam i czekam na kolejne nowości. Buziaki :* :* :*
Zacznę od tego, że w poprzednim rozdziale napisałam, że 2 tygodnie między rozdziałami to maksimum, ale odcinki mogą pojawiać się wcześniej :)
UsuńChciałabym mieć więcej wolnego czasu, naprawdę, ale niestety nie ode mnie to zależy. Myślę, że wolałabyś nie wiedzieć, ile zadań z matmy muszę robić codziennie i jaki jest ich poziom trudności. Jak się zadeklarowało na rozszerzoną matmę na maturze, to się cierpi... :P
Dziękuję za cudowne słowa - jak zawsze. Postaram się odpowiadać na wszystkie komentarze, chociaż czasami nie wiem, co napisać. Jak czytam takie rzeczy, to mi się robi tak miło, że zaczynam pleść od rzeczy. Ale dla Ciebie się postaram ;)
Całuję :*
Zacznę od tego, że ja nie chcę końca tej historii. Jeśli dobrze pamiętam, to na początku poprzedniego rozdziału pisałaś coś o nowym pomyśle. Z tego powodu bardzo się cieszę, jednak smuci mnie informacja, że do końca tego roku "powinniśmy wyrobić się" z tym opowiadaniem. Na moje może ono trwać, trwać i trwać. Naprawdę bardzo je lubię. Jakoś tak szczególnie do mnie przemawia. Zżyłam się z nim, a wszystkie problemy bohaterów przeżywam tak samo mocno jak oni. Rzadko kiedy wczuwam się aż tak mocno. Dziękuję Ci za to. :*
OdpowiedzUsuńA teraz o rozdziale. Jest mniej smutny niż poprzedni, ale i tak trochę przygnębiający. To z powodu Naomi i Russella, który zrozumiał, że nie odzyska już żony. Oprócz tego, to rozdział był przyjemny i troszkę radosny.
Vanessa odgrywa w tym opowiadaniu większą rolę niż myślałam. Sądziłam, że będzie tylko kochanką, która się pojawi i zaraz zniknie. Ale jednak nie. Okazało się, że dla Josha jest wsparciem. Może się jej wygadać i w ogóle. Mam nadzieję, że nic z tego więcej nie wyjdzie, bo jeśli Paige dojdzie do wniosku, że kocha Josha, a ten prześpi się z Vanessą, to już na pewno nie będą razem. Vanessa jako koleżanka jest naprawdę fajna. Lubię ją za jej oryginalność. Świetna i zabawna osoba. ;)
Moment z Naomi i Paige naprawdę mi się spodobał. Był taką odskocznią od tych przykrych wydarzeń. Kobiety fajnie się bawiły i ja też. :D Takie zwariowane przyjaciółki. Fajnie opisałaś ich relacje. ;)
Zdziwiłam się, gdy Paige powiedziała, że jedzie szukać ojca. Nie wiem czy to dobrze czy nie. Dobre jest jedynie to, że postanowiła coś zrobić, zmienić. Zastanawiam się co mu powie, gdy go odnajdzie? Będzie chciała wytknąć jego błąd? A może przeprosić i spróbować się pogodzić? Ta druga sytuacja byłaby lepsza. Ale co ma być to będzie. Ty już pewnie wiesz co. :D
Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. Dzieje się coraz więcej i z rozdziału na rozdział jest coraz więcej emocji. Czekam bardzo niecierpliwie! :)
Pozdrawiam. ;3
Baaardzo się cieszę, że jesteś :) Przeczytałam wszystkie komentarze od Ciebie pod poprzednimi rozdziałami i każdy mi się podobał. Naprawdę cieszę się, że zżyłaś się z tym opowiadaniem :) Niestety, wszystko kiedyś musi się skończyć, ale to nie znaczy, że nie będę więcej pisać. Być może moje następne opowiadanie również przypadnie Ci do gustu? Mam taką nadzieję :)
UsuńDziękuję za obecność i miłe słowa!
Pozdrawiam! ;)