Hej :)
Chciałam Wam na samym wstępie podziękować za przemiłe słowa i pozytywne opinie - czasami jak je czytam, nie mogę się nadziwić, że faktycznie na nie zasłużyłam. Jesteście wielkie!
Mam dla Was trzeci rozdział tu, oraz, uwaga uwaga, po blisko dwóch miesiącach ciszy, czternasty odcinek Owned Me. Od tego momentu publikować będę w każdą sobotę nowy rozdział, na zmianę tu i na Owned. Co będzie za tydzień? Zobaczymy :P
Pozdrawiam i udanego tygodnia Wam życzę! <3
***
Jason Walker - Echo
Chciałam Wam na samym wstępie podziękować za przemiłe słowa i pozytywne opinie - czasami jak je czytam, nie mogę się nadziwić, że faktycznie na nie zasłużyłam. Jesteście wielkie!
Mam dla Was trzeci rozdział tu, oraz, uwaga uwaga, po blisko dwóch miesiącach ciszy, czternasty odcinek Owned Me. Od tego momentu publikować będę w każdą sobotę nowy rozdział, na zmianę tu i na Owned. Co będzie za tydzień? Zobaczymy :P
Pozdrawiam i udanego tygodnia Wam życzę! <3
***
Jason Walker - Echo
Brunetkę zbudziły promienie słońca, które dostały się do pokoju poprzez samotną lukę w żaluzji. Leniwie przewróciła się na bok, a kiedy odnalazła mężczyznę, siedzącego w fotelu pod kocem, westchnęła na głos. Ten widok mógłby ją zdziwić, w końcu od kilku miesięcy każdego ranka budziła się obok niego w łóżku, jednak w tym momencie wcale nie była w szoku. Doskonale pamiętała wczorajszy wieczór, choć bardzo chciałaby jak najszybciej o nim zapomnieć. Pamiętała, co czuła, kiedy Josh stanął w drzwiach, bo uczucie to nie minęło jej aż do teraz - poczuła się tak, jakby spełniało się jej najskrytsze marzenie, jakby niczego przedtem nie pragnęła tak mocno, jak jego powrotu z zaświatów. Właśnie dlatego Austin śpiący w fotelu, a nie u jej boku, wydawał jej się tak naturalny. Odkąd Josh znów tu był, Austin powinien znów być złośliwym kolegą, najlepszym przyjacielem Hartleya, który zawsze odradzał mu związanie się z Paige. A Josh... To proste: on powinien znów być jej mężczyzną, jej rycerzem, jej największą, jedyną miłością nie do pokonania.
Ciemnowłosa wstała wreszcie z łóżka, po czym bez wahania wyszła z pokoju i zamknęła się w łazience na zasuwkę. Była wdzięczna Bogu, że na korytarzu nie minęła się ze swoim dawnym narzeczonym, z drugiej strony i tak była zmartwiona. Wczorajszego wieczoru nie zamienili ze sobą ani jednego słowa, skończyło się na wymianie uśmiechów. Paige nie wytrzymała i na krótko po tym wydarzeniu opuściła salon, położyła się na łóżku i przytuliła poduszkę, chcąc zagłuszyć swoje sumienie - a to wyjątkowo głośno wykrzykiwało jej winę. Z jednej strony chciała wiedzieć, czy Josh ma jej za złe, że poszukiwała w kimś oparcia i odnalazła je w Austinie, a z drugiej strony bała się przykrych słów. Gdyby była na miejscu Hartleya, wściekłaby się nie na żarty, łudziła się jednak, że los okaże się dla niej łaskawszy. Jak zwykle była zbyt chciwa.
Paige przez dłuższą chwilę przyglądała się swoim czekoladowym tęczówkom, które odbijały się w lustrze. Kiedy dowiedziała się o śmierci Josha, zaczęła bardzo często zamykać się sam na sam ze swoim spojrzeniem, w którym odnajdywała coś, czego nic nie mogłoby zastąpić. W końcu uśmiechnęła się, choć zrobiła to przez łzy.
- Nie było dnia, żebym za tobą nie tęskniła - rzekła Paige, nie skupiając się szczególnie na wypowiadanych słowach, płynęły one prosto z głębi jej serca. - Mijały kolejne tygodnie, a ja czułam, że oglądanie twoich zdjęć już mi nie wystarczy. Potrzebowałam cząstki ciebie, skoro nie mogłam mieć ciebie całego. Któregoś dnia dotarło do mnie, że mam twoje oczy. Pomyślisz: ,,Stuknięta, przecież ja mam niebieskie, a ona brązowe''. Wiesz, kiedyś moje oczy faktycznie były inne, puste, pełne nienawiści do całego świata i do samej siebie. Byłam straszna jako nastolatka, a potem pojawiłeś się ty i ocaliłeś mnie od najgorszego, choć nie śmiałabym nawet prosić cię o pomoc. Zakochałam się w tobie, a ty to uczucie odwzajemniłeś. Sprawiłeś, że moje oczy nagle stały się odzwierciedleniem twoich - pełne ciepła i dobroci, wyrozumiałe i kochające. Dzisiaj, kiedy patrzę w nie, widzę siebie taką, jaką zawsze chciałam być, a to wszystko dzięki tobie. Widzę tamten dzień, w którym spojrzałeś na mnie swymi błękitnymi oczami i po raz pierwszy mnie nimi zahipnotyzowałeś. Jedyne, czego chcę, to byś nigdy nie zapomniał o tym, jaka byłam, a oboje wiemy, że byłam wspaniała, kiedy zaczęliśmy się spotykać - Paige pokręciła głową, uśmiechając się i wiedząc, że Josh zareagowałby w taki sam sposób, gdyby ją teraz słyszał.
Dziewiętnastoletnia dziewczyna otworzyła oczy z trudem, jakby jej powieki nagle przybrały masę ołowiu. Pokręciła głową, by się rozejrzeć, czego zaraz pożałowała, bo automatycznie zaczęła boleć ją głowa. Znajdowała się w jakimś ciemnym pomieszczeniu, a w powietrzu unosił się niezbyt przyjemny zapach. Mimo tak paskudnej scenerii, wszystko inne wyglądało w porządku - leżała na jakimś materacu, szczelnie otulona kocem. Od razu pomyślała, że ktoś musiał się o nią zatroszczyć, potem jednak pacnęła się otwartą dłonią w czoło - że niby ktoś miałby troszczyć się o nią? Dobry żart! Póki była tu bezpieczna, Paige zaczęła zastanawiać się, skąd się tu wzięła. Wytężyła umysł, próbując przypomnieć sobie jak najwięcej szczegółów minionej nocy. Pamiętała, że jak zwykle pokłóciła się z matką, zapewne poszło o ojca, czyli dzień jak co dzień. Trzasnęła drzwiami, zadzwoniła po przyjaciół i już godzinę później wszyscy tańczyli na imprezie, na którą oczywiście nie mieli zaproszeń. Dziewczyna wypiła parę drinków, potańczyła, poflirtowała z nieznajomym chłopakiem, który od samego początku przyglądał jej się z drugiego końca sali. Powinien się cieszyć, że się do niego odezwała - sam pewnie nigdy nie odważyłby się zagadać. Pamiętała, jak poprosił ją do tańca, a ona dopiero po namyśle odstawiła niedopitego wówczas drinka i złapała go za rękę, po czym instruowała go, jakich granic nie może przekraczać. Objął ją w pasie i cały czas patrzył jej prosto w oczy, wyraźnie zainteresowany tą znajomością, w odróżnieniu od niej. Paige nie zwracała uwagi na to, czy kogoś rani swoim zachowaniem - ona całe życie traktowała jak zabawę, pluskała się w nim i choć czasem ochlapywała kogoś przez przypadek, nigdy nie wyciągnęła stosownych wniosków.
Paige skrzywiła się, kiedy ból głowy znów przeszył ją całą. Mniej więcej w tym samym momencie pojawił się mężczyzna w kapturze, którego dziewiętnastolatka nie rozpoznała w pierwszej chwili.
- Napijesz się? - zapytał nieznajomy, podając jej kubek gorącej herbaty. Pokręciła przecząco głową, a chłopak usiadł na krześle nieopodal. - Nie to nie, twoja sprawa - rzucił obojętnie.
- Gdzie ja jestem? - spytała Paige, czując narastający niepokój. - I kim ty jesteś?
- Na pewno nie jestem tobą i wiesz, cieszę się z tego - odparł bez ogródek.
- Oceniasz mnie? - zapytała niedowierzająco. - Ty mnie nawet nie znasz!
- Za to ty znasz mnie chyba na wylot, co? - zaśmiał się, w jego głosie nie było śladu po niczym innym, jak tylko po pogardzie. - Musisz wiedzieć o mnie wszystko, żeby przez całe życie szydzić ze mnie, nazywać mnie nudziarzem... Mam wymieniać dalej?
- Hartley? - spytała Paige po chwili, kiedy zrozumiała, z kim ma do czynienia. Przez lata, kiedy oboje mijali się czasami, zawsze się z niego śmiała, niekiedy posuwając się do naprawdę obraźliwych żartów. Najczęściej, kiedy to robiła, była pod wpływem alkoholu albo narkotyków, więc nie do końca panowała nad sobą, z drugiej strony była chamska z natury, a Josh był tylko jedną z jej ofiar.
Paige zamknęła oczy gwałtownie, w jej głowie pojawił się kolejny obraz tamtej nocy. Tym razem ona i jasnowłosy chłopak, z którym tańczyła, znajdowali się gdzieś na tyłach dyskoteki. Chłopak przysunął ją do ściany, a jego dłonie były dosłownie wszędzie, tak jakby miał ponieść porażkę, jeśli jego ręce nie zdążą oblepić każdego centymetra jej ciała. Chciała, by ją zostawił, jednak nie była w stanie nic powiedzieć ani się poruszyć, kompletnie sparaliżowana. To, co pamiętała dalej, to błękit, nic poza tym.
- Następnym razem pilnuj swojego drinka, to może nikt nic ci do niego nie dosypie i nie będzie się do ciebie dobierać - rzucił Josh niedbale.
- Spójrz na mnie - powiedziała błagalnym tonem Paige. Mężczyzna nie od razu zgodził się spełnić jej prośbę, zrobił to dopiero, gdy zrozumiał, że ona naprawdę tego potrzebuje. Kiedy ich spojrzenia się spotkały, chyba po raz pierwszy w życiu, bo dotychczas dziewczyna była zbyt zaślepiona, zamarła. To błękit jego oczu zapamiętała z tamtej nocy. On ją uratował. Po tym wszystkim, co mu zrobiła, on dalej był szlachetnym, cudownym człowiekiem, którym tak długo gardziła, bo sama nigdy nie była tak dobra, chociaż chciała tego. - Dziękuję, niebieskooki - szepnęła, po czym skryła twarz w dłoniach i zaczęła płakać. Minęła chwila, a brunet już był przy niej, zamykając jej drżące ciało w swych silnych ramionach.
Był to najważniejszy moment w jej życiu i wspomnienie, które na zawsze pozostanie w jej sercu.
***
Isabel była cała w skowronkach, odkąd wrócił jej brat. Nadal niewiele rozumiała z całej tej sytuacji, zwłaszcza, że Josh nie zamierzał opowiedzieć historii swojej rzekomej śmierci. Niczego jej nie ułatwiał, ale postanowiła na niego nie naciskać, przynajmniej na razie. W tym momencie była po prostu szczęśliwa, tak bardzo, że z trudem powstrzymywała się przed wykrzyczeniem całemu światu swego stanu. Zeszła na dół, było wcześnie, jednak spodziewała się, że Josh nie śpi, a kiedy faktycznie spotkała go w salonie, ucieszyła się w duchu. Lubiła powtarzać, że zna go jak własną kieszeń.
- Wychodzisz? - zapytał Hartley, podczas gdy jego siostra w pośpiechu zjadała rogalika.
- No! - wybełkotała z pełnymi ustami, a kiedy przełknęła, kontynuowała, tym razem już wyraźnie. - Mam do załatwienia coś naprawdę ważnego i może tego nie widać, ale jestem kłębkiem nerwów.
- Widać - stwierdził sucho Josh, po czym uśmiechnął się promiennie i otworzył ramiona. - Rodzinny uścisk?
- Zamierzasz mnie przytulać codziennie? Bo wiesz, mogę się za bardzo przyzwyczaić i nie wytrzymać twojej kolejnej śmierci - pokazała mu język, niedawno przekłuty, co nie do końca spodobało się Peterowi. - A tak na serio, cieszę się, że jesteś.
- Już się nie podlizuj, leć do tego chłopaka - powiedział, a Isabel poczuła, jak jej policzki zaczynają płonąć żywą czerwienią. Josh, choć pewnie nawet nie był tego świadomy, właśnie zdemaskował ją i jej zamiary i wcale nie dodał jej tym odwagi.
***
Kiedy Paige wróciła do pokoju, zastała w nim Austina, jednak nie na krześle - teraz mężczyzna krążył po pokoju, wyraźnie bijąc się z myślami i z niecierpliwością czekając na ukochaną. Kiedy ich spojrzenia się spotkały, ciała obojga przeszył nieprzyjemny dreszcz. Ona wyczuwała jego emocje, on z kolei nie potrafił rozszyfrować jej stanu po tak niewinnej minie i uśmiechu, który miała przyklejony do twarzy.
- Dobrze spałeś? - zapytała brunetka, podchodząc bliżej i próbując pocałować mężczyznę w policzek, ten jednak odsunął się, uniemożliwiając jej to. - Rozumiem, że to czas na trudne rozmowy.
- A twoim zdaniem to dziwne? - spytał zaskoczony Austin. - Paige, wczoraj wieczorem twój niedoszły mąż i mój najlepszy przyjaciel wrócił z zaświatów i widział, jak trzymaliśmy się za ręce. To nie jest coś, co zdarza się codziennie. Nie rozumiem, jak to możliwe, że w ogóle się tym wszystkim nie przejmujesz.
- Mylisz się - stwierdziła łagodnie, nie chciała wybuchnąć i rozpoczynać awantury. - Dla mnie to wszystko też jest trudne. Nadal nie dociera do mnie to, co się stało. Czuję się tak, jakby etap jego rzekomej śmierci został całkowicie usunięty z naszego życia, jakby on nigdy nie pojechał na misję i przez cały ten czas był ze mną i Adrianą. I jakbyś ty...
- Powiedz to - wtrącił, kiedy ona zawahała się. - Powiedz, że byłem dla niego jak brat. Przypomnij mi, że tak po prostu wziąłem sobie jego narzeczoną, kiedy ktoś mi powiedział, że on umarł.
- Nie mów tak.
- Paige, nie możesz uciekać od rzeczywistości, bo ona i tak cię dopadnie - powiedział Austin. - Zrobiliśmy coś, czego nie wolno nam było zrobić, a teraz musimy o wszystkim powiedzieć Joshowi.
- Nie! Proszę, nie rób tego!
- Dziewczyno, słyszysz siebie? Chcesz ukrywać przed swoim poprzednim narzeczonym fakt, że masz już następnego? Chcesz schować przed nim swój nowy pierścionek zaręczynowy, a może dla niepoznaki zaczniesz znowu nosić ten, który dostałaś od niego?
- Mógłbyś przestać się na mnie wydzierać? - zapytała ze złością.
- Mógłbym - warknął, po czym minął ją i otworzył drzwi, spojrzał jednak na nią, nim wyszedł. - Jeśli będę z tobą, stracę przyjaciela, a jeśli wybiorę Josha...
- Nie stracisz mnie - powiedziała.
- Chyba sama w to nie wierzysz - szepnął, po czym wyszedł, po cichu zamykając drzwi. Energicznie nabrał powietrza w usta, kiedy jego oczom ukazał się Hartley.
- Masz minę, jakbyś zobaczył ducha - stwierdził uśmiechnięty niebieskooki.
- Sorry, dopiero się przyzwyczajam do tego, że jesteś z nami - odpowiedział Austin, dochodząc do siebie. - Szedłeś do Paige? Bo wiesz, sądzę, że powinniście porozmawiać.
- Nie teraz - pokręcił głową, a uśmiech wciąż nie znikał z jego twarzy. - Co powiesz na piwo, jak za dawnych dobrych lat?
Austin zawahał się. Ryzykował bardzo wiele. Josh na pewno zada mu pytania, na które bardzo trudno będzie mu odpowiedzieć. Z drugiej strony, wciąż czuł więź, jaka ich łączyła, obydwaj byli bowiem ze sobą bardzo zżyci. Lynch, w pierwszej chwili zaskoczony i zakłopotany, ucieszył się jak dziecko, widząc przyjaciela w drzwiach po ponad roku jego nieobecności.
- Chodźmy - odparł w końcu Austin, uśmiechając się i pozwalając Joshowi, by ten poklepał go pokrzepiająco po plecach. Przeszłość, którą Lynch tak bardzo kochał, wróciła. Postanowił przez chwilę nie myśleć o Paige i o ich romansie, który dla Hartleya z pewnością będzie ogromnym ciosem. Chyba, że Josh już o wszystkim wie...
***
Przez całe lato spotykali się prawie codziennie, nigdy jednak o tak wczesnej porze. Isabel była nawet trochę zaskoczona tym, że Logan nie odmówił, kiedy zadzwoniła do niego w chwilę po przebudzeniu. Tej nocy właściwie nie spała, udało jej się zmrużyć oczy może na godzinę czy dwie. Cały czas była pozytywnie naładowana i nie było prawdą, że tylko powrót Josha miał wpływ na jej śpiewający nastrój, swój udział w tym miał bowiem również Logan. Siedemnastolatka wiele razy podkochiwała się w chłopakach, do których nie potrafiła odezwać się chociaż słowem. Była niepoprawną romantyczną, jednak bardzo niepewną, bojącą się, że nieodwzajemnione uczucie może złamać jej serce. Dzisiaj uświadomiła sobie, że nigdy nie dowie się, czy miała rację w tych obawach, jeśli nie spróbuje. Czuła, jak serce łomoce w jej klatce piersiowej, a dłonie pociły jej się z podekscytowania. Kiedy zobaczyła zbliżającego się siedemnastolatka, zrozumiała, że nie ma już odwrotu. Uśmiechnęła się, kiedy ten pocałował ją w policzek na powitanie i był tak blisko, że aż mogła rozpłynąć się z rozkoszy, czując zapach jego perfum.
- Zazwyczaj trzeba mnie pięć razy budzić, żebym wstał z łóżka o takiej porze - powiedział Logan. Jego oczy były wyraźnie zmęczone, co jednak nie odbierało mu uroku, w każdym razie zdaniem Isabel był po prostu idealny. - Słyszałem, że twój brat wrócił.
- Słyszałeś? - zdziwiła się, poza tym nie sądziła, że będą rozmawiać właśnie o tym.
- Daj spokój, historia jak z jakiejś książki! Nie słyszałem, by komukolwiek przytrafiło się coś takiego w realnym świecie. Ludzie gadają, wszyscy mocno przeżywają powrót Josha.
- Ty go w ogóle znasz? - spytała Isabel, która nie była w stanie przypomnieć sobie, czy Logan faktycznie miał kiedyś do czynienia z jej bratem. Choć mijali się na szkolnym korytarzu, tak naprawdę poznali się dopiero tego lata.
- Nie, ale chętnie poznam go któregoś dnia - uśmiechnął się, pokazując dziewczynie rządek swych śnieżnobiałych zębów.
- Skoro już o tym mowa... - zawahała się, jednak wiedziała, że nie może się teraz wycofać. - Logan, jesteś chłopakiem, którego mogłabym przedstawić mojemu ojcu.
- Nie bardzo rozumiem - rzekł brunet, drapiąc się po głowie, tymczasem Isabel uśmiechnęła się uroczo i podeszła bliżej.
- Bardzo cię polubiłam - powiedziała, odczuwając ulgę, gdy słowa te wreszcie wydostały się z jej ust. - Pomyślałam, że może moglibyśmy spróbować...
- Wiesz co, eee... - mruczał zakłopotany Logan. - Właśnie sobie przypomniałem, że muszę być teraz w domu. Nie gniewaj się. Odezwę się... później.
Isabel patrzyła, jak chłopak dosłownie od niej ucieka. Przeklęła soczyście na głos. Teraz, kiedy wreszcie odważyła się wyznać chłopakowi swoje uczucia, robiąc to zresztą pierwszy raz w życiu, dostała kosza, który piekł ją tak, jakby właśnie ktoś ją spoliczkował. Siedemnastolatka usiadła na trawie, skryła twarz w dłoniach i dała upust swym emocjom, dyktowanym przez pęknięte serce.
***
Teraz Austin rozumiał, co Paige miała na myśli, mówiąc, że czuje się tak, jakby ktoś usunął śmierć Josha z ich życia. Każda godzina, jaką spędzili tego dnia w pubie, była dla niego najszczerszą przyjemnością. Dopiero teraz zobaczył, jak bardzo brakowało mu tego w codziennym życiu. Nie było dnia, by nie myślał o swoim przyjacielu. Zadręczał się tym, że stracił go bezpowrotnie i wiedział, że Paige czuje podobną pustkę - może właśnie dlatego tak łatwo się dogadali, a z czasem przerodziło się to w miłość? Mężczyzna spojrzał sponad kufla z piwem na swojego przyjaciela, wyraźnie uradowanego i spokojnego. Austin nie miał serca teraz psuć mu nastroju, jednak nie zamierzał uciekać przed prawdą, tak jak Paige. Musiał wziąć sprawy w swoje ręce, musiał zachować się jak facet i postąpić słusznie.
- Jest coś, o czym muszę ci powiedzieć... - zaczął Austin niepewnie. - Od razu mówię, że może cię to zaboleć i przepraszam cię za to z całego serca. Wiesz, że jesteś moim bratem? I wiesz, że nigdy dobrowolnie bym cię nie zawiódł?
- Stary, wyluzuj, ja już wiem o wszystkim - Hartley machnął ręką lekceważąco, kończąc swoje piwo i prosząc barmana o kolejne.
- Ty wiesz? - powtórzył nerwowo Lynch.
- O tobie i o Paige? - zapytał Josh, by się upewnić, a kiedy przyjaciel skinął lekko głową, jego mina stała się poważna. - Wiem, że zachowałeś się bardzo szlachetnie. Przez cały ten czas byłeś przy Paige, dbałeś o nią, wspierałeś ją. Naprawdę zastanawiam się, jak udało wam się zaprzyjaźnić, przecież tak bardzo jej nie lubiłeś.
- Zaprzyjaźnić? - spytał Austin, mając wrażenie, że za moment żołądek podskoczy mu pod samo gardło.
- Stary, dziękuję ci - rzekł Josh donośnym głosem i uścisnął dłoń przyjaciela, drżącą z emocji. - Zaopiekowałeś się moją narzeczoną, kiedy ja byłem daleko. Któregoś dnia wynagrodzę ci to.
- Nie, Josh, ty nic nie rozumiesz...
- Nie gadaj, tylko polewaj - powiedział niebieskooki, kiedy barman postawił przed nimi dwa kieliszki i butelkę czystej wódki. Austin nie wiedział, jak ma się zachować. Wyglądało na to, że jego przyjaciel wcale nie chce poznać prawdy, zamierza wierzyć w wersję, która wydawała mu się najbardziej prawdopodobna. Czy Lynch powinien wyprowadzać go teraz z błędu, przyznać się do romansu z Paige i ryzykować, że Josh pod wpływem alkoholu i emocji, da mu po prostu w pysk? Tym razem postanowił stchórzyć, schować głowę w piasek, upić się i zapomnieć o całej tej paranoi, jaką w jednej chwili stało się jego życie.
***
***
Uwielbiam czytać Twoje rozdziały. Sprawia mi to wielką przyjemność i bez problemu mogę się wczuć, dzięki czemu wyrywam się ze swojego pokręconego świata i choć przez chwilę żyję w tym wymyślonym przez ciebie. Aż Ci normalnie podziękuję.:D Myślałam, że w tym rozdziale wyjaśnisz co się działo z Joshem przez ten długi czas, dlatego troszkę się rozczarowałam. Jednak czytając o relacjach Josha i jego bliskich, zapomniałam o tym, że ta cała sytuacja jest jeszcze nie wyjaśniona. Nie wiem co miałabym zrobić na miejscu Austina. Josh chyba domyśla się prawdy, ale boi się w nią uwierzyć. Jestem bardzo ciekawa jak to wszystko się dalej potoczy. Polubiłam Isabel w tym rozdziale. A o co chodziło Loganowi? Nie podoba mi się ten typ. Dziewczyna go polubiła i wyznała mu uczucia, a ten co? Zachował się jak tchórz. Ciekawe co ona i właściwie on też, dalej zrobią.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;3
Nie ma za co dziękować :) To ja dziękuję za opinię!
UsuńPozdrawiam :)
Ta cała sytuacja jest naprawdę niesamowita. Nawet przez myśl by mi nie przeszło, że Josh jednak żyje i wróci do swoich najbliższych. Czytając wydaje się to nierealne, a co dopiero, gdyby miało się to wydarzyć naprawdę. Niezbyt przyjemna sytuacja, zwłaszcza dla Paige, która przez ten czas już zdążyła sobie w miarę poukładać swoje życie, a tu nagle wraca jej największa miłość. Ta dziewczyna naprawdę kochała tego faceta, to widać i nie ma sensu temu zaprzeczać. Sama jestem ciekawa jak ta sprawa zostanie rozwiązana, bo to naprawdę kłopotliwe, kiedy wraca dawna miłość, kiedy jej miejsce zajął jego najlepszy przyjaciel. Wspomnienie w pierwszym fragmencie przedstawiło nam troszeczkę przeszłości Paige i powiem szczerze, że jestem zaskoczona. Nie sądziłam, że jej przeszłość nie była wcale taka kolorowa... alkohol, narkotyki no nie powiem, nie wyrobiła sobie zbyt dobrej opinii takim postępowaniem. Czy Josh ją uratował? W jakimś sensie na pewno tak, bo to zapewne dzięki niemu dziewczyna przeszła taką metamorfozę. Teraz jak się o niej czyta, to aż nie chce się wierzyć, że to ta sama Paige. Mam nadzieję, że już nigdy nie wróci do starych nawyków, bo szkoda mi takich ludzi.
OdpowiedzUsuńMusiało kiedyś dojść do konfrontacji Paige i Austina. Uważam, że nie powinni niczego przed sobą ukrywać i otwarcie porozmawiać o tym co się wydarzyło. Josh wrócił, tego już nie da się jakkolwiek zamaskować i ja również uważam, że powinien poznać prawdę. Z pewnością obecny stan rzeczy go zaboli, bo jego marzeniem nie było z pewnością ujrzenie swojej narzeczonej w objęciach swojego najlepszego przyjaciela. Temat naprawdę trudny i ja sama będąc w takiej sytuacji, w ogóle nie wiedziałabym jak się zachować. Austin ma rację, kiedy Josh dowie się prawdy na pewno straci którąś z najważniejszych osób i albo będzie to najlepszy kumpel, albo Paige w której niewątpliwie się zakochał. Sama jestem ciekawa czy podczas rozmowy Austin wyzna przyjacielowi prawdę. Chyba lepiej byłoby mieć już to za sobą...
Człowiek zawsze boi się odrzucenia przez drugą osobę. Boi się, że przez swoją odwagę, bądź też czasami naiwność będzie zwyczajnie cierpiał, a tak jest niestety coraz częściej. Większość dziewczyn, kobiet to romantyczki, może nie wszystkie są w stanie się do tego przyznać, ale gdzieś tam w głębi serca każda z nas marzy o wielkiej miłości, która będzie trwała bez końca. W ogóle nie dziwi mnie fakt, że Isabel też marzy o takim uczuciu. To nic złego, że dziewczyna chciałaby już mieć chłopaka, przedstawić go swojej rodzinie. Chce wiedzieć, że jest obok niej ktoś, z kim może otwarcie o wszystkim porozmawiać, ale też chce mieć pewność, że będzie to dla niej ktoś więcej, niż tylko przyjaciel. Padło na Logana. Nie znam tego chłopaka, praktycznie nic o nim nie wiemy, ale w poprzednim rozdziale wydawał się naprawdę uroczy i sądziłam, że to odpowiedni chłopak dla Isabel. Chłopak najwyraźniej przestraszył się wyznania dziewczyny. Może nie spotkał się jeszcze z sytuacją, że to dziewczyna jako pierwsza złożyła tego typu deklarację? Możliwe jest też to, że Logan nie jest gotowy na poważny związek, dlatego uciekł. Nieświadomie chyba złamał Isabel serce i sama jestem ciekawa, czy faktycznie jej nie chce, czy jest taki niedojrzały, że najlepszym rozwiązaniem według niego była ucieczka? Mam nadzieję, że kolejne rozdziały to wyjaśnią :)
Nie no, myślałam, że chociaż Austin zachowa się fair wobec Josha. Jestem ciekawa jak długo zamierzają przed nim ukrywać prawdę. Ja sama zastanawiam się do teraz, czy Paige faktycznie kocha Austina. Możliwe, że się w nim zakochała, ale teraz, kiedy Josh wrócił, ta sprawa skomplikowała się jeszcze bardziej. Teraz chyba będzie musiała wybrać między mężczyznami i sądzę, że przy wyborze może być mały kłopot. Moja ciekawość odnośnie kolejnych rozdziałów bardzo wzrasta, więc nie wiem czy będę w stanie wytrzymać do kolejnej publikacji :)
Ale mimo wszystko postaram się być cierpliwa :)
Buziaki :* :* :*
Kochana, nie masz wyjścia, musisz wytrzymać do następnego rozdziału. Mam nadzieję, że nie rozczaruję :)
UsuńPozdrawiam i dziękuję :*
Tutaj to już zupełnie się porobiło. Matko kochana! Co za zwrot sytuacji. Nigdy, prze nigdy nie spodziewałabym się powrotu Josha. Jego cudowna córeczka wyprosiła jego powrót. To takie nierealne, że aż wspaniałe. Po prostu cud. Chyba nikt nie spodziewał się takiej niespodzianki na przyjęciu.
OdpowiedzUsuńSzkoda mi bardzo Paige. Dziewczyna zaczęła nowy etap w swoim życiu a tutaj taki odwrót sytuacji. I teraz weź sobie z tym poradź. Przejdź z tym do życia codziennego. No jak ? Co prawda można pomyśleć, że aż za szybko chciała układać sobie to nowe życie, ale co to kogo obchodzi? Każdy jest mądry jeśli nie chodzi o własny nos. Miała do tego prawo... Tylko teraz jak to poukładać między nią, Joshem a Austinem. To będzie bardzo trudne zadanie. I jak to wszystko przyjmie ten najbardziej poszkodowany ? Chociaż, czy to on jest najbardziej poszkodowanym w tym wypadku ? Na dobra sprawę nie wiadomo co się z nim działo przez ten czas. Mogę być różne scenariusze.
Nie ma co gdybać, trzeba trochę na wyjaśnienia poczekać :)
Isabel chyba za bardzo cieszyła się na spotkanie z chłopakiem. Tym chłopakiem. Kurka wodna! Nie myślałam, że on się tak zachowa. Chociaż czego można się spodziewać po facetach, w dodatku młodych facetach... Ach co za buc! Mam nadzieję, że to naprawi. A uciekł, bo nie był gotów na takie wyznanie, a później sobie wszystko na spokojnie przemyśli. oby ! :)
Czekam na następne :*
Dziękuję z całego serducha :* Następne wkrótce :)
UsuńOdcinek przeczytałam zaraz po publikacji, ale napisanie komentarza odłożyłam na później. Bardzo często mam tak, że nim zabiorę się za komentowanie czegoś u Ciebie, potrzebuję chwili na ochłonięcie. Twoje opowiadania wywołują niesamowite emocje i za to je tak bardzo kocham. Powtórzę po raz któryś z kolei, że uzależniłam się od Twojej twórczości.
OdpowiedzUsuńNawet nie umiem sobie wyobrazić tego, co musi czuć teraz Paige. Z jednej strony spełniło się jej największe marzenie, a z drugiej strony ziścił się najokropniejszy koszmar. Sama nie wiem, co bym zrobiła na jej miejscu. Gołym okiem widać, że Paige nadal darzy Josha silnym uczuciem. Myślę, że po jego zniknięciu po prostu zagłuszyła je w sobie. My - ludzie - mamy niesamowitą umiejętność wmawiania sobie pewnych rzeczy do momentu zderzenia się z rzeczywistością. I tutaj nadeszła taka chwila. Nagle okazało się, że Josh żyje, a ona go wciąż go kocha. Austin jest świetnym przyjacielem i bez wątpienia dobrym facetem, ale nie pasuje mi do Paige. Od początku czułam, że między tą dwójką coś jest nie tak, że nie do końca są wobec siebie szczerzy i się nie myliłam. Z całego serca kibicuję Paige i Joshowi, bo chociaż wiem o nich tak niewiele, to już ich pokochałam całym sercem.
Wspomnienie mnie rozkleiło. Od zawsze powtarzam, że niektórzy ludzie nie pojawiają się w naszym życiu bez powodu i przez przypadek. Każdy człowiek wnosi coś do naszego życia. Josh pojawił się, aby uratować Paige i mam wrażenie, że ona też w pewnym sensie pomogła mu. Oni są po prostu dla siebie stworzeni.
Szkoda mi Isabel. Odzyskała brata, nabrała odwagi i wreszcie postanowiła podzielić się z Loganem swoimi uczuciami, a on ją po prostu olał. I nie chodzi tutaj nawet o to, że nie czuje do niej tego samego, bo przecież takie rzeczy się zdarzają. Mam na myśli to jak ją potraktował. Zamiast z nią porozmawiać, wytłumaczyć to, co on czuje wobec niej, to on po prostu stchórzył i odszedł. To boli najbardziej. Chyba wolałabym usłyszeć: "wybacz, jesteś dla mnie ważna, ale nie w taki sam sposób jak ja dla Ciebie" niż zobaczyć jak facet - przyjaciel! - ucieka, gdzie pieprz rośnie.
Jestem niesamowicie ciekawa jak Josh zareaguje na wiadomość, że jego najlepszy przyjaciel związał się z jego narzeczoną. Czuję, że nie będzie to prosta rozmowa. Wyczuwam w powietrzu kłótnie pełną emocji.
Wszystko się bardzo pokomplikowało, ale ja to kocham. To dopiero początek tej historii, a ona już dostarcza mi tylu emocji, że brakuje mi słów, którymi miałabym to opisać. Jesteś fenomenem. Nawet nie wiesz jak bardzo jestem wdzięczna losowi za to, że Cię poznałam.
Świetny odcinek. Nie mogę się doczekać kolejnej nowości. Piosenki pasowały idealnie. A opisy zapierają dech w piersi. Jesteś mistrzynią. Moją mistrzynią:*
Nie wiem nawet, co mam Ci odpisać w tym momencie. Pamiętasz, co mi napisałaś ostatnio w naszej rozmowie, o tym zdjęciu i o ścianie? Pomyślałam sobie: ,,Kurczę, czym ja sobie zasłużyłam na taki zaszczyt i takie słowa?''. I teraz mam to samo wrażenie. Jestem mega szczęśliwa, że to, co robię, ma dla Ciebie sens i znaczenie. DZIĘKUJĘ za wszystko i mam nadzieję, że ta historia nie rozczaruje Cię aż do samego epilogu! Postaram się to zrobić jak najlepiej :)
UsuńDziękuję raz jeszcze :* :*