Dzisiaj słowo wstępu będzie krótkie, a właściwie żadne. Wszystkie zaległości zacznę nadrabiać w środę, bo to najbliższy wolny termin, jaki posiadam...
Dziękuję za wszystkie cudowne słowa :) Mam nadzieję, że ten rozdział również przypadnie Wam do gustu.
Pozdrawiam!
***
Tom Odell - Another Love
Dziękuję za wszystkie cudowne słowa :) Mam nadzieję, że ten rozdział również przypadnie Wam do gustu.
Pozdrawiam!
***
Tom Odell - Another Love
Na samą myśl o tym, że jesteś moja, uśmiecham się od ucha do ucha.
Ciemnowłosa ukryła się w kuchni, skąd nie mogła zostać zauważona przez dawnego narzeczonego. Będąc w bezpiecznym położeniu przysłuchiwała się rozmowie Austina z Joshem, którzy zachowywali się tak, jak gdyby nigdy nic. Niebieskooki nie zadawał pytań, nie interesowało go, dlaczego Austin spędza tak dużo czasu z Paige - gdyby tylko wiedział, że ci dwoje mieszkają ze sobą od paru dobrych miesięcy... Z jednej strony to dobrze, że nie znał jeszcze całej prawdy, bo brunetka wciąż miała czas, by ułożyć sobie w głowie wszystko to, co powinna mu przekazać. Zamierzała zrobić to tak, by jak najmniej zabolała go utrata ukochanej kobiety. Tylko czy ona faktycznie chciała mu powiedzieć, że zrezygnowała z tego, co mieli, by na nowo budować swój świat z Austinem? Każdego dnia stawała się coraz mniej pewna swoich zamiarów, a co za tym idzie również uczuć i czuła się z tym podle. Przecież nie powinna mieć najmniejszego problemu z określeniem, którego z mężczyzn naprawdę kocha - to niemożliwe, by czuła miłość do nich obu jednocześnie, więc dlaczego właśnie takie odnosiła wrażenie?
Paige odetchnęła z ulgą, kiedy drzwi frontowe zostały zamknięte. Przez okno zobaczyła Josha, odchodzącego od domu z czteroletnią dziewczynką na rękach. Jeśli idą na spacer, może powinna być tam razem z nimi? Może to już ostatni dzwonek, by przyznać się Joshowi do zdrady? I czy rzeczywiście to, co się stało, można tak nazwać?
- Teraz mamy czas tylko dla siebie - oznajmił Austin, wchodząc do kuchni. Kiedy dziewczyna na niego spojrzała, odnalazła szeroki uśmiech na jego twarzy. Nie mogła już tego wszystkiego znieść. Zabrzmi to paradoksalnie, ale ona wolałaby, żeby Lynch cierpiał tak, jak ona, zamiast chodzić sobie na piwo z facetem, któremu praktycznie odbił narzeczoną. Wszyscy sprawiali wrażenie pogodzonych z rzeczywistością, tylko ona cały czas z nią walczyła, raz po raz roniąc łzę z bezsilności i przygnębienia. Była w tym wszystkim całkiem sama, a człowiek, który obiecał jej miłość, nawet nie zauważał jej stanu.
Austin podszedł bliżej, kiedy zrozumiał, że brunetka nie ma zamiaru się do niego odezwać. Bezceremonialnie przytulił ją do siebie i zaczął całować, ona jednak szybko wyrwała się z jego uścisku. Zachowała się tak, jakby jego dotyk traktowała jako zagrożenie. Nigdy wcześniej nie zrobiła czegoś takiego.
- Czyli co, teraz jesteśmy wrogami? - zapytał mężczyzna i usiadł przy stole, nie kryjąc zawodu, jaki mu sprawiła. - Dla mnie cała ta sytuacja też jest trudna, Paige.
- Doprawdy? - prychnęła. Nie chciała być nieuprzejma, po prostu coraz trudniej było jej zapanować nad emocjami.
- O co ci chodzi?
- O te twoje spotkania z Joshem - odparła. - O te wasze uśmieszki, żarciki... Zachowujecie się tak, jakby nie wydarzyło się nic złego. Pomijam fakt, że rok temu dowiedzieliśmy się o jego śmierci, ale przecież dzisiaj my jesteśmy razem. Nie uważasz, że Josh powinien o tym wiedzieć?
- Przecież to ty nie chciałaś mu mówić - zauważył Austin. - Nie odwracaj kota ogonem i powiedz, o co ci tak naprawdę chodzi.
- O nic - warknęła, jednak taka odpowiedź z oczywistych przyczyn nie usatysfakcjonowała Lyncha.
- To może teraz ja coś powiem, dobra? - zaczął, podchodząc do niej, a w jego oczach iskrzyły się gniewne ogniki. - Josh to mój najlepszy i tak naprawdę jedyny przyjaciel. Nie mogę narażać naszej przyjaźni, nie mogę też zawiesić swojego życia, w odróżnieniu od ciebie. Ty wolisz chować się po kątach i uciekać przed wyznaniem mu prawdy. Sama powiedziałaś, że wiesz, że trzeba przyznać się do wszystkiego, ale ja i ty dobrze wiemy, że nigdy tego nie zrobisz. Będziesz chować głowę w piasek, byle tylko nie dostać ten jeden raz po głowie.
- Musisz się na mnie wyżywać? - spytała pretensjonalnie. - Wydaje ci się, że tak dobrze mnie znasz? Nie masz pojęcia, przez co teraz przechodzę, więc lepiej będzie, jeśli przestaniesz się wypowiadać na ten temat. Skoro ty nie widzisz problemu w graniu przed Joshem, że nic się nie stało, to proszę bardzo. To wszystko tak naprawdę nawet ciebie nie dotyczy, to sprawa między mną, a nim.
- Mam nadzieję, że się przesłyszałem - powiedział, jednak kiedy Paige pokręciła głową, poczuł się tak, jakby najbliższa osoba wbiła mu nóż prosto w serce, odczuł zresztą całkiem podobny do tego ból. Położył dłoń na swojej klatce piersiowej i skrzywił się.
- Wszystko w porządku? - zapytała ciemnooka troskliwie, jednak na Austinie nie zrobiło to większego wrażenia.
- Rozgryzłem cię, Paige - rzekł, a jego oddech był nienaturalnie płytki. - Któregoś dnia mnie zostawisz, bo zrozumiesz, że Josh był twoją wielką miłością, a ja jedynie wsparciem, nic poza tym. Gdybyś mnie kochała, zalałabyś się łzami na samą myśl o tym, że mogę cię zostawić.
- A możesz? - spytała z niedowierzaniem.
- Nie wiem - odparł. - Może któregoś dnia cała ta sytuacja mnie przerośnie? Bo ja nie mogę żyć w ciągłym strachu, że mogę cię stracić, a oboje wiemy, że cały czas czujesz coś do Josha.
- Do ciebie też coś czuję...
- Paige, będziesz musiała wybrać - oznajmił Austin ostatkiem sił, po czym zsunął się z krzesła na podłogę z wielkim hukiem. Słyszał, jak brunetka zapiszczała z przerażenia, a po chwili nieudolnego dochodzenia do tego, co mu się stało, wzięła do ręki telefon i wezwała pogotowie.
Na samą myśl o tym, że mógłbym cię stracić, dostaję ataku.
***
Siedemnastolatka zastanawiała się, jak by to było, gdyby przy pomocy czarodziejskiej różdżki mogła znowu stać się dzieckiem. Przyglądała się teraz Adrianie, która przysnęła na dywanie, zupełnie nieświadoma tego, co się działo wokół niej. Josh siedział w fotelu, udając, że przegląda fotografie córki, podczas gdy tak naprawdę zatrzymywał się na pięć minut przy każdym zdjęciu Paige. Był w niej tak szaleńczo zakochany, a Isabel po raz kolejny nie mogła zrozumieć, dlaczego. Jej brat zawsze był odpowiedzialnym, ułożonym człowiekiem o szczerozłotym sercu, które o każdej porze gotowe było, by pomóc drugiej osobie. Mówiąc prościej, Josh Hartley był całkowitym przeciwieństwem wybranki swojego serca. Isabel nie znała drugiej tak zepsutej osoby, nawet biorąc pod uwagę swoje własne wybryki. Przeszłość Paige Belle nie była tajemnicą dla nikogo, choć brunetka na pewno zrobiłaby wiele, by jakoś zatuszować swoje niechlubne życie z czasów, nim Josh pojawił się u jej boku. Choć Isabel miała zaledwie trzynaście lat, kiedy jej brat po raz pierwszy przyprowadził nową dziewczynę do domu, już wtedy kojarzyła ją z osiedla. Była osobą, przed którą troskliwi rodzice ostrzegają swoje dzieci. Już sam fakt, że brała narkotyki i z tego powodu jej własny ojciec porzucił rodzinę, nie mogąc już znieść zachowania swojej córki, sprawiał, że Paige nigdy nie powinna przekroczyć progu domu Hartleyów. Co prawda Josh, zakochany na zabój i kompletnie naiwny w swoim postępowaniu, zapewniał młodszą siostrę, że ciemnowłosa jest wspaniała, tylko trzeba dać jej szansę, no ale teraz i tak wyszło szydło z worka. Isabel nie miała za sobą co prawda udanej miłości, nigdy się nawet tak naprawdę nie całowała, bo zwyczajnie nie miała z kim, wiedziała natomiast coś, czego Paige do tej pory nie dawała sobie wytłumaczyć. Jak można w kilka tygodni po śmierci jednego narzeczonego, otworzyć swoje serce na kolejnego mężczyznę, a potem jeszcze bez wahania przyjąć drugi w swoim życiu pierścionek zaręczynowy? I choć siedemnastolatka nie lubiła Paige całym sercem, musiała przyznać, że trochę jej współczuła bagna, w które się wpakowała, bo sama nie chciałaby być teraz w jej skórze. Z jednej strony chciała, by Josh już nigdy nie związał się z tą małpą, a z drugiej widziała teraz, że on cały czas ją kochał. Jeśli Paige tak po prostu go zostawi dla Austina, złamie mu serce.
- Nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo chciałabym mieć teraz cztery lata - szepnęła Isabel, delikatnie głaszcząc śpiącą Adrianę po głowie. Zazdrościła dziewczynce również tego, że ta nie dostrzegała konfliktu między rodzicami, chociaż było to naprawdę bystre dziecko. Być może Adriana rozumie znacznie więcej, niż mogli przypuszczać?
Dziewczyna wstała z podłogi, a kiedy bosą stopą nadepnęła na drewniany klocek, miała ochotę wrzasnąć, jednak nie chciała budzić czterolatki. Z trudem powstrzymała się, po czym usiadła na oparciu fotela, który zajmował Josh i zajrzała mu przez ramię. Oglądał akurat zdjęcie Paige w ciąży, dokładnie tak, jak się spodziewała jego młodsza siostra.
- Może chcesz porozmawiać? - zapytała Isabel, a niebieskooki spojrzał na nią jak na niespotykane zjawisko. - No co?
- Nic, po prostu nie spodziewałem się, że będziesz chciała gadać - wyjaśnił. - Czyżby przechodziła ci deprecha?
- To nie była żadna depresja, ciołku, po prostu miałam gorszy moment! - sprostowała dziewczyna, dając bratu kuksańca w ramię. - Zresztą, ty chyba masz tak samo, jak ja.
- Po czym wnioskujesz?
- Nie rób ze mnie idiotki, Josh - warknęła. - Jeszcze trochę, a postawisz tu ołtarzyk poświęcony Paige. Skoro aż tak cię to wszystko męczy, to może nadszedł czas, byś ją odwiedził?
- Myślałem, że jej nie znosisz.
- Bo to prawda - odpowiedziała bez owijania w bawełnę. - Właśnie dlatego, że mam o niej bardzo słabe zdanie, jestem wściekła, że doprowadza cię do takiego stanu. Umów się z nią i wysłuchaj jej. Nie mówię, że będzie to przyjemna rozmowa, ale być może da ci ona ulgę, której niewątpliwie teraz potrzebujesz.
- Czy mi się zdaje, czy ty wiesz o wiele więcej, niż na to wyglądasz? - zapytał Hartley. - Wiesz, dlaczego Paige mnie unika?
- Może - odparła Isabel wymijająco. - Poza tym ty też ją unikasz. Odkąd wróciłeś zamieniłeś z nią może dwa zdania. Nie dziwię ci się co prawda, bo sama nie czerpię szczególnej przyjemności z rozmawiania z tą jędzą, ale skoro była twoją narzeczoną, to powinieneś...
- Była? - zapytał Josh, wyraźnie zaskoczony, nagle jednak zadzwonił telefon, co było dla siedemnastolatki prawdziwym wybawieniem. - Masz farta, ale i tak wrócimy do tej rozmowy.
Isabel ponownie usiadła na podłodze obok czterolatki, po czym ściszyła telewizor i spojrzała na brata kontrolnie. Jego mina wyraźnie wskazywała na to, że stało się coś złego. Kiedy się rozłączył i narzucił sobie na ramiona kurtkę, dziewczyna podeszła do niego i szturchnęła go.
- Możesz mi łaskawie powiedzieć, co się stało i dokąd znowu leziesz? - spytała z właściwą sobie goryczą.
- Austin jest w szpitalu - odparł i sprawiał wrażenie, jakby każde wypowiedziane słowo z wielkim trudem przechodziło mu przez gardło. - Muszę do niego jechać, natychmiast.
***
- Nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo chciałabym mieć teraz cztery lata - szepnęła Isabel, delikatnie głaszcząc śpiącą Adrianę po głowie. Zazdrościła dziewczynce również tego, że ta nie dostrzegała konfliktu między rodzicami, chociaż było to naprawdę bystre dziecko. Być może Adriana rozumie znacznie więcej, niż mogli przypuszczać?
Dziewczyna wstała z podłogi, a kiedy bosą stopą nadepnęła na drewniany klocek, miała ochotę wrzasnąć, jednak nie chciała budzić czterolatki. Z trudem powstrzymała się, po czym usiadła na oparciu fotela, który zajmował Josh i zajrzała mu przez ramię. Oglądał akurat zdjęcie Paige w ciąży, dokładnie tak, jak się spodziewała jego młodsza siostra.
- Może chcesz porozmawiać? - zapytała Isabel, a niebieskooki spojrzał na nią jak na niespotykane zjawisko. - No co?
- Nic, po prostu nie spodziewałem się, że będziesz chciała gadać - wyjaśnił. - Czyżby przechodziła ci deprecha?
- To nie była żadna depresja, ciołku, po prostu miałam gorszy moment! - sprostowała dziewczyna, dając bratu kuksańca w ramię. - Zresztą, ty chyba masz tak samo, jak ja.
- Po czym wnioskujesz?
- Nie rób ze mnie idiotki, Josh - warknęła. - Jeszcze trochę, a postawisz tu ołtarzyk poświęcony Paige. Skoro aż tak cię to wszystko męczy, to może nadszedł czas, byś ją odwiedził?
- Myślałem, że jej nie znosisz.
- Bo to prawda - odpowiedziała bez owijania w bawełnę. - Właśnie dlatego, że mam o niej bardzo słabe zdanie, jestem wściekła, że doprowadza cię do takiego stanu. Umów się z nią i wysłuchaj jej. Nie mówię, że będzie to przyjemna rozmowa, ale być może da ci ona ulgę, której niewątpliwie teraz potrzebujesz.
- Czy mi się zdaje, czy ty wiesz o wiele więcej, niż na to wyglądasz? - zapytał Hartley. - Wiesz, dlaczego Paige mnie unika?
- Może - odparła Isabel wymijająco. - Poza tym ty też ją unikasz. Odkąd wróciłeś zamieniłeś z nią może dwa zdania. Nie dziwię ci się co prawda, bo sama nie czerpię szczególnej przyjemności z rozmawiania z tą jędzą, ale skoro była twoją narzeczoną, to powinieneś...
- Była? - zapytał Josh, wyraźnie zaskoczony, nagle jednak zadzwonił telefon, co było dla siedemnastolatki prawdziwym wybawieniem. - Masz farta, ale i tak wrócimy do tej rozmowy.
Isabel ponownie usiadła na podłodze obok czterolatki, po czym ściszyła telewizor i spojrzała na brata kontrolnie. Jego mina wyraźnie wskazywała na to, że stało się coś złego. Kiedy się rozłączył i narzucił sobie na ramiona kurtkę, dziewczyna podeszła do niego i szturchnęła go.
- Możesz mi łaskawie powiedzieć, co się stało i dokąd znowu leziesz? - spytała z właściwą sobie goryczą.
- Austin jest w szpitalu - odparł i sprawiał wrażenie, jakby każde wypowiedziane słowo z wielkim trudem przechodziło mu przez gardło. - Muszę do niego jechać, natychmiast.
***
Natalie Merchant - My Skin
Brunetka siedziała na korytarzu w szpitalu, kryjąc twarz w dłoniach, które drżały jej ze zdenerwowania. Nigdy przedtem nie przydarzyło jej się coś takiego. Jej umysł na okrągło odtwarzał koszmar, jaki przeżyła. Na samą myśl o Austinie osuwającym się bezwładnie na podłogę, o niecierpliwym czekaniu na pogotowie i jeździe karetką, Paige dostawała gęsiej skórki. Chciałaby móc powiedzieć innym ludziom, że ma obok siebie osobę, na którą zawsze może liczyć. Pragnęła, by inni ludzie mogli zazdrościć jej tak wspaniałych osób, które ją kochają i są zawsze gotowe, by otoczyć ją ramieniem i pomóc. Oddałaby wszystko, by móc na nowo w to uwierzyć, ale czy nie było już za późno?
Dziewczyna podniosła wzrok, gdy usłyszała bieg kobiety na obcasach. Intuicja, która podpowiadała jej, że to może być Naomi, nie zawiodła jej. Blondynka minęła kobietę bez słowa, nie obdarowując jej choćby spojrzeniem. Może to i lepiej? Może Paige nie wytrzymałaby, gdyby Naomi obwiniła ją o to, co się stało Austinowi? I właściwie dlaczego Paige cały czas czuła, że była to tylko i wyłącznie jej wina?
Załamała ręce i rozpłakała się jak dziecko, a kiedy poczuła, że ktoś obejmuje ją i szepcze, że jest przy niej i nie zamierza jej zostawić, zamknęła oczy i w duchu podziękowała za to, że jednak może na kimś polegać. Gdyby nie ten człowiek, kto wie, czy dałaby sobie radę z całym tym ciężarem? Nie musiała na niego patrzeć, doskonale wiedziała, że to właśnie on. Josh Hartley zawsze był niezawodny. Pokierowała swą dłoń prosto pomiędzy jego palce, a kiedy ją ścisnął, poczuła się bezpieczniej, trochę jak za dawnych lat i nie była do końca pewna, czy wkrótce nie pożałuje takich myśli.
***
Nawet, gdyby Austin nie trafił tego dnia do szpitala, Naomi Knight i tak musiałaby się tu dziś pojawić. Cała ta burza, jaka rozpętała się nad jej małżeństwem, doprowadzała ją do szału, a jeszcze trudniej było zaakceptować swoje bezczynne czekanie na to, aż ktoś inny posprząta bałagan za nią. Bez względu na to, jak podłe słowa padły z jej ust w ciągu ostatnich dni pod adresem męża, wcale nie była ślepa czy głucha na swoje własne błędy. Byłaby skończoną egoistką, gdyby całą winą obarczała Russella, zwłaszcza, że przecież on tak bardzo się starał, by między nimi było jak najlepiej. Gdyby zasugerował jej, że go zaniedbuje, musiałaby przełknąć ślinę i przyznać mu rację. Ostatnio nie potrafili znaleźć dla siebie chociaż chwili, oboje zajęci byli swoimi sprawami, choć dotychczas jakoś umieli w codziennej gonitwie przynajmniej do siebie zadzwonić albo wysłać krótką wiadomość. Mała rzecz, a w trudnych chwilach okazuje się, jak bardzo jest ona człowiekowi potrzebna do szczęścia. Sprawa adopcji była niezwykle czasochłonna, jednak to wcale nie usprawiedliwiało Naomi. Russell zdecydowanie zasługiwał na najszczersze przeprosiny oraz zapewnienie, że od teraz jego żona faktycznie zacznie bardziej skupiać się na ich związku. Właśnie po to miała tu dzisiaj przyjść: by powiedzieć, że przeprasza. Nie mogła przewidzieć, że do wizyty tutaj zostanie niemal zmuszona przez młodszego brata. Chciała być teraz przy nim i jak najszybciej dowiedzieć się, co się tak naprawdę stało. Nie chciała nawet wyobrażać sobie, co by było, gdyby Austin miał teraz nagle... Nie, to się nie wydarzy. Na pewno nie. On ma tu zbyt wiele do zrobienia, ma kobietę, która go kocha i potrzebuje, ma rodzinę, a poza tym jest zbyt młody, by umierać i to z dnia na dzień. Na pewno!
Naomi bez wahania weszła do sali, w której przed momentem wypatrzyła Russella. Mężczyzna oczywiście był w kitlu i, przy asyście kolegów i koleżanek po fachu, pochylał się nad Austinem, starając się postawić diagnozę. Kiedy rudowłosy zauważył żonę, zmieszał się i wyglądało na to, że wcale nie zamierza się z tym kryć.
- Dobrze wiesz, że nie lubię, jak tu przychodzisz - warknął. - Jestem zajęty.
- Wiem, Russell, że jesteś zajęty! - powiedziała, tracąc resztki opanowania. - To jest mój brat, do cholery! Mógłbyś łaskawie znaleźć dla mnie chociaż sekundę i powiedzieć mi, co mu jest?
- A co ty myślisz, że my tu wszyscy jesteśmy dla rozrywki? - zapytał, nawet na nią nie patrząc. - Próbujemy ustalić, co się stało, więc wreszcie wyjdź i daj nam wykonywać naszą pracę!
Nie przypominała sobie, by Russell kiedykolwiek wcześniej odzywał się do niej w taki sposób. Kiedy Vanessa podeszła do niej, by zgodnie z życzeniem szefa wyprowadzić Naomi z sali, blondynka odsunęła się, spojrzała na nią gniewnie i wyszła, trzaskając drzwiami. Wiedziała, że powinna panować nad emocjami, ale tego wszystkiego było po prostu zbyt wiele, jak na jeden dzień. Nie dość, że adopcja była o wiele trudniejsza do zrealizowania, niż przypuszczała na początku, a jej małżeństwo przechodziło najpoważniejszy kryzys, jak dotąd, to na dodatek jej brat walczył o życie, a ona nie była w stanie zrobić czegokolwiek, by mu pomóc.
Po chwili, którą dała sobie, by uspokoić oddech, spojrzała na Paige i przez dłuższy moment nie mogła uwierzyć w to, co zobaczyła. Narzeczona Austina płakała rozpaczliwie, mocno przytulając Josha, który wziął się tutaj znikąd. Kiedy Hartley zauważył Naomi, odsunął się od Paige i podszedł do blondynki, mając nadzieję, że ta okaże wyrozumiałość.
- Pogadaj z nią - powiedział niebieskooki, po czym usiadł bezpośrednio obok sali, w której znajdował się obecnie Austin. Knight nie zdążyła odpowiedzieć, chociaż nawet, gdyby miała więcej czasu, nie wiedziałaby, jakich powinna użyć słów. Była w proszku, podobnie jak Paige. Być może właśnie to usprawiedliwiało jej zachowanie? Może w tym, że szukała wsparcia w ramionach byłego narzeczonego, wcale nie trzeba doszukiwać się podtekstów?
Naomi usiadła na krześle obok ciemnowłosej i spojrzała na żałośnie rozmazany makijaż, który dosłownie płynął po jej policzkach wraz ze łzami, których ewidentnie miała spory zapas.
- Skąd on się tu wziął? - zapytała blondynka, wskazując na Josha.
- Zadzwoniłam po niego - odparła lekko kobieta. - To jego przyjaciel.
Ciemnooka nie umiała ocenić, czy był to jedyny powód, dla którego wykręciła tego dnia jego numer, jeszcze zanim zdążyła poinformować samą Naomi. Może nie tylko Austin go potrzebował, lecz również ona?
- Rozmawiałam z Austinem na moment przed tym, jak zasłabł - oznajmiła Paige. - Powiedział, że gdybym go naprawdę kochała, zalewałabym się łzami na myśl o tym, że mogę go stracić. Wiesz, co sobie wtedy pomyślałam? - dziewczyna zrobiła pauzę, by uspokoić głos, który cały czas jej się łamał. - Że ja już dawno zużyłam wszystkie swoje łzy przez inną miłość. Uwierzyłam w to, że go nie kocham, że on był dla mnie tylko chwilowym zastępcą Josha.
- Wiesz, że jeśli tak jest, będę musiała cię znienawidzić - rzekła Naomi bez emocji. - To mój brat. On ci zaufał i zakochał się w tobie jak wariat - stwierdziła, po czym spojrzała w kierunku Josha, by upewnić się, że ten nie słyszy ich rozmowy. Mimo wszystko Paige ściszyła głos, odczytując myśli jasnowłosej niczym treść z otwartej książki.
- Kocham go, naprawdę - powiedziała brązowooka, w środku pragnąc, by jej serce wreszcie to zrozumiało i pozwoliło jej zapomnieć o tym, co łączyło ją z Joshem Hartleyem. - Strasznie mądry ten twój brat, Naomi. Przewidział, że będę dzisiaj beczeć jak dziecko.
Blondynka uśmiechnęła się nawet, być może po raz pierwszy tego dnia.
- Potwornie się boję, Naomi - przyznała Paige, a spod jej powiek wydostały się kolejne łzy. - Boję się, że Austin teraz cierpi. Pamiętam, jak mi pomógł, kiedy Josh odszedł. Obiecywałam mu, że pewnego dnia mu się zrewanżuję, ale los nawet nie daje mi takiej szansy. Jestem kompletnie bezużyteczna i nie mogę mu w żaden sposób ująć bólu, jaki czuje, podłączony do tych wszystkich aparatur jak jakaś maszyna. Oddałabym całą swoją krew, gdyby Austin jej potrzebował. Naprawdę zrobiłabym wszystko...
- Wierzę ci, Paige - Naomi przerwała jej gwałtownie, wyczuwając, że zbiera jej się na kolejny atak histerii. Przytuliła dziewczynę z całych sił, a następnie pocałowała delikatnie czubek jej głowy. - Austin z tego wyjdzie, rozumiesz? Nie możemy w to zwątpić i musimy być przy nim. On nas potrzebuje.
Knight rozejrzała się i doszła do wniosku, że Austin będzie szczęśliwy, kiedy już się wybudzi, bo dostrzeże wokół siebie wszystkich tych ludzi, których najbardziej kochał, czyli troskliwą siostrę, martwiącą się o niego Paige oraz Josha, którego traktował niemalże jak brata. Co z tego, że całą czwórkę łączyły dość niepewne relacje, skoro dzisiaj wszyscy byli spójni, gdyż jednoczył ich cel: być jak najbliżej Austina i niecierpliwie czekać na informacje o jego stanie. To nie był czas ani miejsce, by rozmawiać o tym, czyją narzeczoną tak naprawdę jest Paige. Ta sprawa, choć wciąż ważna, teraz została słusznie zepchnięta na drugi plan i to dobrze, że chociaż na te kilka chwil dała o sobie zapomnieć.
***
Hej Kochana:* korzystam z wolnej chwili i komentuję teraz, bo czuję, że później mogę nie mieć na to czasu. Ale widzę, że u Ciebie jest podobnie, więc nie jestem sama. Cieszę się, że nowość w końcu się pojawiła, bo nawet nie zdajesz sobie sprawy jak mi się dłuży ten czas, kiedy tak czekam i czekam na kolejny rozdział. No i ostatnio dość często zdarza mi się komentować jako pierwszej, co też jest dla mnie mega zdziwieniem, bo ostatnio nie mam kompletnie na nic czasu. Dzisiaj też jako pierwsza się pojawiam i już zabieram się za komentowanie :)
OdpowiedzUsuńOj prawda czasami naprawdę może zaboleć. Ten fragment pokazał, że Austin nie obnosi się z Paige jak z jajkiem i powiedział wprost, co tak naprawdę myśli o tej sytuacji. Ja z każdym kolejnym rozdziałem też dochodzę do wniosku, że Paige sama się nie przyzna do romansu z Austinem. Cały czas będzie uciekała przed prawdą, albo co gorsza stwierdzi, że tak jest lepiej i nie trzeba nic zmieniać. Osobiście uważam, że Josh ma prawo poznać prawdę, obojętnie jaka by ona nie była. Dla mnie też jest rzeczą niemożliwą kochać dwóch facetów jednocześnie, ale niestety i takie sytuacje się zdarzają. Wtedy faktycznie nie pozostaje nic innego jak tylko wybrać między nimi dwoma tego, którego faktycznie kocha się mocniej. W przypadku Paige widać gołym okiem, że nadal kocha Josha, że w tej kwestii nic się nie zmieniło. A jeśli chodzi o Austina to ja mam takie samo zdanie jak na początku. Był kimś w rodzaju chwilowego zastępstwa, wsparcia i myślę, że Paige nigdy nie myślała o nim poważnie, że pewnego dnia stanie się dla niej kimś ważniejszym. Niestety, sama sobie utrudnia życie i teraz musi jakoś to rozegrać. Domyślam się, że akurat w tym przypadku nie będzie obustronnej korzyści, ale przynajmniej sama Paige będzie miała czyste sumienie, że powiedziała prawdę i sama rozwiązała ten problem.
Zawsze jestem zazdrosna, kiedy czytam o relacjach między Isabel a Joshem. Są naprawdę bardzo zgranym rodzeństwem i widać, że mogą na siebie liczyć w każdej sytuacji. Isabel w niektórych sprawach też wydaje się bardziej dorosła, z pewnością nie przypomina wtedy siedemnastoletniej dziewczyny. Jej złość i niechęć w stosunku do Paige czasami mnie przeraża. Nie sądziłam, że można kogoś aż tak nienawidzić. Owszem, przeszłość Belle nie była wcale kolorowa, bo osoba, która sięga po narkotyki z pewnością nie ma lub nie miała łatwego życia. Musiało być naprawdę źle, skoro nawet ojciec Paige odszedł z domu. Faktycznie, telefon uratował Isabel przed powiedzeniem bratu prawdy. Chyba nie wyszłoby to na dobre samej Paige gdyby to siedemnastolatka zdradziła tajemnicę brunetki. Chociaż i tak jestem skłonna stwierdzić, że Isabel nie miałaby oporów i bez problemu powiedziałaby Joshowi prawdę.
Sama się zastanawiam co takiego stało się Austinowi. Nie codziennie zdarza się, że ktoś mdleje nie wiadomo z jakich konkretnie przyczyn. Oby to nie było nic poważnego, bo stracić życie w tak młodym wieku to wcale nie jest nic fajnego. Ja na miejscu Paige chyba też miałabym wyrzuty sumienia. W końcu ich wymiana zdań nie należała do najprzyjemniejszych. Można powiedzieć, że dosłownie wytknęli sobie swoje wady i słabości, co też nie jest wcale takie miłe. Oby mężczyźnie nic się nie stało i wszystko wróciło do normy. To dobrze, że Naomi zrozumiała swoje zachowanie. Nie spotkałam jeszcze faceta, który tak skakałby wokół swojej żony jak Russell. Widać, że mężczyzna się stara, że chce, aby wszystko wyglądało jak najlepiej i dostaje za to po głowie. Nie dziwie się, że jest zły, kto by nie był? Adopcja z pewnością wymaga czasu, ale nie może być tak, że Naomi poświęca wszystko i wszystkich tylko po to by mieć dziecko. Są rzeczy ważne i ważniejsze, ale chyba dobro małżeństwa też jest rzeczą najważniejszą, prawda? Przynajmniej ja tak uważam :)
Czekam na kolejne nowości.
Pozdrawiam i całuję :* :* :*
A no, niestety czasu mam teraz nie za dużo. Dzisiaj wykorzystałam dosłownie godzinkę wolnego, by zrobić tutaj malutki remont. Hm, czy Austin umrze... Nic nie mówię :P Musisz poczekać, jak sprawy dalej się potoczą.
UsuńDziękuję, że znalazłaś czas. Pozdrawiam :*
Trochę późno komentuję i chciałam Cię na samym początku bardzo za to przeprosić. Ostatnio nie mam czasu na czytanie opowiadań i pisanie własnego, co trochę mnie martwi i nawet sprawia przykrość. Ale jeszcze tylko jeden męczący (bardzo męczący) tydzień i wróci wszystko do normy. Wybacz mi to opóźnienie. :*
OdpowiedzUsuńRozdział bardzo mi się spodobał, choć według mnie był smutny. Co się stało Austinowi? Mam nadzieję, że nic poważnego, i że z tego wyjdzie. Nie może umrzeć, bo będę wtedy beczeć jak dziecko. :D Może to przez to, że nie wytrzymuje już tej całej sytuacji i boi się, że starci kobietę swojego zycia, która na dodatek jest też miłością jego najlepszego przyjaciela? Może nie umie już sobie z tym poradzić? Bo ja na jego miejscu (jak i na miejscu Paige Josha) już dawno bym nie wyrobiła. To bardzo trudna sytuacja. Jestem bardzo ciekawa jak to wszystko się dalej potoczy. Wydaje mi się, że Paige kocha dwóch mężczyzn na raz, ale wie, że musi kogoś wybrać. Tylko kogo? Bo szczerze, to ja już sama nie wiem kogo bym wybrała. I Josh i Austin są kochani i cudowni. Ciężki wybór.
Czekam niecierpliwie na kolejny rozdział. Życzę dużo weny! :)
Zapraszam do siebie (chyba jeszcze nie czytałaś :D).
Pozdrawiam ;3
http://otchlan-czasu.blogspot.com/
Rozumiem, bo sama też mam baaardzo mało wolnego czasu :(
UsuńDziękuję za opinię :) Tobie również życzę duuużo weny :)
Pozdrawiam :*
Przepraszam, że tak późno tutaj docieram, ale ostatnio brakuje mi czasu. Mam nadzieję, że mi to wybaczysz?
OdpowiedzUsuńKocham tą piosenkę - o czym już jakiś czas temu pisałam Ci na gadu. "Na samą myśl o tym, że jesteś moja, uśmiecham się od ucha do ucha" - zakochałam się w tym zdaniu. Chyba nie ma na tym świecie osoby, która nie chciałaby usłyszeć czegoś takiego. Piękne:) Moim skromnym zdaniem Paige, Josh i Austin powinni usiąść i porozmawiać szczerze. Ciągnięcie dalej tej sytuacji nie ma sensu i nikomu nie wyjdzie to na dobre. Dojdzie do tego, że wszystko się rozpadnie, bo pokłócą się tak, że nie będzie już czego ratować. Poza tym cały czas jestem ciekawa jak to się stało, że Josh jednak żyje. Mam tak dużo pytań odnośnie tego opowiadania, że jeden komentarz nie wystarczyłby, aby je spisać. Na dodatek unikanie najpierw przez Josha Paige, a teraz przez Paige Josha.. Zachowują się jak dzieci, a nie dorośli ludzie, którzy spędzili ze sobą dużo czasu i mają dziecko. Mam nadzieję, że wreszcie spotkają się i spokojnie porozmawiają, chociaż końcówka tego fragmentu nie wskazuje na spokojną rozmowę..
Sama bardzo często cofnęłabym czas, aby znowu stać się dzieckiem i ponownie zasmakować tego beztroskiego życia. Chociaż na krótką chwilkę chciałabym zapomnieć o problemach i uśmiechnąć się szczerze, w środku odczuwając radość z samego bycia na świecie. Podobnie jak Isabel trochę nie rozumiem pośpiechu Paige i Austina. Jakby nie było oboje byli (są) najbliższymi osobami dla Josha, a tak szybko o nim 'zapomnieli' i stworzyli nowy związek. Po części trochę to rozumiem, bo wiadomo, że nieoczekiwana śmierć wywołuje negatywne uczucia, a te znowu bardzo zbliżają ludzi do siebie, więc może im zorientowali się co tak naprawdę dzieje się między nimi było już za późno, aby się wycofać? Z każdym odcinkiem to wszystko wydaje mi się być bardziej skomplikowane niż na samym początku. A to dobrze:) Szkoda, a może i lepiej, że rozmowę Isabel i Josha przerwał telefon? Chociaż bardzo chcę, aby chłopak poznał już prawdę, to z drugiej strony uważam, że powinien usłyszeć ją od Paige i Austina, a nie swojej siostry.
Poczułam ciarki na plecach, gdy czytałam fragment (za krótki, niestety:() z Paige i Joshem. Matko, oni nadal się kochają, przyciągają się jak dwa magnezy, są dla siebie stworzeni. Bardzo im kibicuję, mimo tego bagna, w które oboje się wpakowali.
Nie sądzę, aby Austin umarł, ale podejrzewam, że może okazać się, że ma jakąś ciężką chorobę. A może to zawał? Sama nie wiem, ale nie wydaje mi się - a może po prostu nie chcę - aby umarł, bo to odebrałoby pikanterii tej historii. Tak myślę.
Russell potraktował Naomi bardzo chłodno, aż mnie ścisnęło za serce. Czuję, że ostatnia relacja naruszyła mury ich idealnego życia. Oby to nie miało poważniejszych konsekwencji i szybko doszli do porozumienia, bo bardzo ich lubię.
Bardzo podobała mi się rozmowa Naomi z Paige. Myślę, że oboje potrzebowali jej. Naomi potwierdzenia, że Paige kocha jej brata, a Paige otuchy i siły, aby walczyć o zdrowie ukochanego i zmierzyć się z dawną miłością.
Jestem niesamowicie ciekawa jak potoczą się losy wszystkich bohaterów. Z każdym odcinkiem ta historia nabiera kolorytu, a ja czytam ją z zapartym tchem!
Przepraszam za jakoś komentarza, ale pogoda - duchota + deszcz, deszcz i jeszcze raz deszcz - daje popalić. Nie chciałam jednak, abyś musiała dłużej czekać na moją opinię.
Buziaki:*